
SIATKÓWKA. Rozmowa z Magdaleną Hawryłą, środkową Developresu SkyRes Rzeszów.
– Miała pani ostatnio nieco problemów ze zdrowiem, ale po występie na turnieju w Kobyłce można chyba powiedzieć, że to już za panią…
– Na 100 procent zaczęłam trenować z zespołem około 1,5 tygodnia temu, ale po kontuzji nie ma już śladu. Wiadomo, trochę pracy przede mną, ale już jest dobrze. Miałam uszkodzoną łękotkę i pod koniec czerwca przeprowadzony zabieg artroskopii. Być może było to wynikiem przeciążenia. Wykryto to u mnie na zgrupowaniu reprezentacji.
– Za panią intensywny okres pracy. Po zakończeniu ligi była reprezentacja, a teraz znów powrót do ligi. Wakacji za bardzo pani nie miała?
– Miałam dosłownie tydzień wakacji, ale nie narzekam. Debiutowałam w reprezentacji Polski. Jestem bardzo mile zaskoczona, że była tam taka fajna atmosfera. Znałam się z dziewczynami z boiska, ale na kadrze poznałyśmy się bardziej. Trener jest bardzo fajny, zajęcia bardzo mi się podobały. Jeżeli będę miała taką okazję, to na pewno będę chciała wrócić.
– Debiutowała pani w reprezentacji Polski w World Grand Prix, ale na eliminacje do mistrzostw Europy już się pani do składu nie załapała. Na przeszkodzie stanęła kontuzja?
– Nie do końca wyleczyłam to kolano. Coś tam przeskoczyło, ale niedawno zrobiłam rezonans, który już nic nie wykazał. Tak jak wspomniałam, wszystko jest w porządku. Ta pozytywna opinia od lekarza zapadła zbyt późno, żeby załapać się do kadry.
– Wraca pani teraz do Developresu, w którym doszło do prawdziwej rewolucji kadrowej…
– No tak, ale o tym wiedziałyśmy już pod koniec ubiegłego sezonu. Przyszły do nas bardzo fajne dziewczyny. Atmosfera jest super i dobrze to wygląda. Wygrywamy mecze na turniejach i nieźle to się układa, choć nie ma też co za bardzo przykładać wagi do tych meczów, bo i tak liga wszystko zweryfikuje. Jednak jak na ten etap przygotowań, to naprawdę jest OK. Mamy doświadczone zawodniczki, bo te dziewczyny, które do nas przyszły, już dobrych parę lat grają w ekstraklasie, oczywiście jest też kilka młodych. Jednak jak ktoś już pogra na tym poziomie, to łatwiej jest się wkomponować w nowe otoczenie i to zgranie przebiega szybciej.
– Są dwie nowe rozgrywające i to właśnie z nimi trzeba chyba najbardziej ten wspólny język znaleźć…
– No tak, dopiero teraz się zgrywamy. Od tego są te turnieje, żebyśmy nawet kosztem błędów „szukały się” i gdzieś tam znalazły to wspólne tempo.
– Nowy zespół to pewnie też znacznie wyższe aspiracje, niż miało to miejsce w poprzednich sezonach, które nie były udane…
– Te zmiany kadrowe w zespole podyktowane są budową silniejszego zespołu. Postawiono przed nami większe wymagania i musimy być w górnej połowie tabeli. Wszystko jest do wykonania i mam nadzieje, że będziemy walczyły o jak najwyższe cele. W tym sezonie liga będzie ciekawa, bo jest wiele wyrównanych zespołów. My mamy fajną drużynę, która już bardzo dobrze funkcjonuje i oby tak dalej.
Rozmawiał Rafał Myśliwiec


