Policja szumnie zapowiedziała przedsięwzięcie pod nazwą „Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa”. Mówiąc krótko, dzięki „mapie” każdy może przekazać policjantom informacje o miejscach i zdarzeniach, które w jego odczuciu są niebezpieczne.
Wszystkie zgłoszenia zostaną sprawdzone – tak twierdzą szefowie policjantów. Od razu muszę dodać, że nie chodzi tu o zgłoszenia alarmowe, tylko o problemy, które w danym miejscu trwają już od długiego czasu. I tu pojawia się podstawowe pytanie, a mianowicie, czy to obywatele muszą zgłaszać: gdzie dochodzi do częstych aktów wandalizmu, picia alkoholu i burd, gdzie odbywają się nielegalne wyścigi samochodów, gdzie nocują bezdomni, o nieprawidłowym parkowaniu lub gdzie jest zła organizacja ruchu? To policjanci nie wiedzą, co się dzieje w „ich” mieście? Od razu sam sobie odpowiem na to pytanie. Kilka razy jeździłem z policjantami w patrolach i wyglądało to tak: mijaliśmy jakiś blok; policjanci mówili: „tu pod piątką mieszka Kowalski. Często mamy u niego tzw. domówki, bo bije żonę. Pod „12” mieszka Nowak -złodziej, który jak wpada w alkoholowy cug, to kradnie z okolicznych sklepów alkohol i od razu wiemy, do kogo jechać po zgłoszeniu kradzieży. W tamtym bloku na klatce śpią bezdomni, a tam dalej przy piaskownicy zbierają się okoliczne menty i kibole, ale jest jeszcze za wcześnie – pojawią się dopiero około godz. 22. Wymieniać można tak bez końca, podobnie zresztą z drogówką – jadą przez miasto i przecież widzą, gdzie notorycznie wszyscy parkują na zakazie. Wiedzą, że w danym miejscu wystarczy ustawić np. znak „zakaz skrętu w lewo” i poprawi się przepustowość na pobliskim skrzyżowaniu. Skoro wszystko to wiedzą, a często nie reagują, to chyba coś jest nie tak i problemu nie rozwiążą „mapy” oraz inne cuda na kiju.
Do rozwiązania tego problemu potrzebna jest większa liczba policjantów i to zdecydowanie większa, a także zmiana priorytetów służby. Tyle że pieniędzy na większą liczbę etatów nie będzie, a priorytety, jak znam życie, jeszcze długo się nie zmienią, bo przecież „statystyka” – tabelki, słupki, wykresy – jest najważniejsza. Dlatego też jestem przekonany, że choć to dopiero początek działalności „mapy zagrożeń”, to niewiele się zmieni, a właściwie będzie jak było. Niestety.
Redaktor Grzegorz Anton



4 Responses to "Co zmieni policyjna „mapa zagrożeń”?"