
HUSÓW, RZESZÓW. Czy nowi prokuratorzy rozwikłają kryminalną łamigłówkę, którą interesowała się cała Polska?
Wkrótce minie 20 miesięcy od wybuchu afery bankowej w maleńkim Husowie w której mieszkańcy stracili często oszczędności całego życia. Z kont husowian zginęła zawrotna kwota – jak na malutki oddział banku – blisko 1,5 mln zł. Śledztwo długo prowadzone było przez Prokuraturę Rejonową w Łańcucie, jednak ze względu na kaliber tego najbardziej zagadkowego postępowania na Podkarpaciu sprawę przejęli najlepsi śledczy z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. Co w takim razie dzieje się ze sprawą, o której mówiły media w całej Polsce?
Śledztwo zostało zawieszone jeszcze w łańcuckiej prokuraturze i ta decyzja nadal się nie zmieniła. A wszystko przez żmudną pracę, jaką prokuratura zleciła funkcjonariuszom pracującym na co dzień w laboratorium kryminalistycznym Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. Policjanci otrzymali dokumentację bankową, na której znajduje się co najmniej kilkaset podpisów. Eksperci mają wykonać analizę pisma ręcznego. Jeszcze w grudniu ubiegłego roku policjanci powiedzieli, że zajmie im to około 10 miesięcy. Dziś już wiemy, że dużo dłużej. Ile jeszcze? – Tego na razie nie wiemy. Rozważamy powołanie prywatnego biegłego, żeby przyśpieszyć te badania – mówi prokurator Ewa Romankiewicz z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Szafy uginają się od ciężaru akt
Śledczy podkreślają na każdym kroku, że sprawa jest ogromna. Do rzeszowskiej prokuratury trafiło kilkadziesiąt tomów akt – każdy tom po około 200 stron. Jeszcze w Łańcucie przesłuchano mnóstwo świadków, uzyskano dostęp do danych z około 160 banków z całej Polski, objętych tajemnicą bankową. Ale to nie koniec.
– Szefowie Prokuratury Okręgowej cały czas analizują przebieg śledztwa i zastanawiają się, jakie ewentualnie czynności jeszcze zlecić – mówi prokurator Romankiewicz. Pomimo 20 miesięcy od wybuchu afery wciąż nikt nie usłyszał zarzutów, choć mieszkańcy Husowa w rozmowach z Super Nowościami twierdzą, że kasjerka nie mogła sama tego zrobić. – Na tym etapie śledztwa nie możemy mówić o szczegółach, ale mogę powiedzieć, że w dalszym ciągu pod uwagę brane są różne wersje śledztwa i postępowanie z pewnością nie zakończy się do końca tego roku. Nikt do tej pory nie usłyszał zarzutów w związku ze śledztwem – dodaje prokurator Romankiewicz.
Kryminalna łamigłówka
Przypomnijmy; mieszkańcy Husowa odkryli na początku lutego 2015 roku, że nie mają części pieniędzy, które wpłacali do punktu kasowego, a niektórzy oszczędności życia. Co więcej, na niektórych husowian w banku miały zostać zaciągnięte kredyty obrotowe na finansowanie działalności rolniczej. O kredytach nic nie mieli wiedzieć także rzekomi poręczyciele.
To nie koniec tej kryminalnej łamigłówki, bo bardzo szybko okazało się, że mieszkańcy dokonywali wpłat – w zdecydowanej większości – jednej osobie, a mianowicie kasjerce, której bezgranicznie ufali. Kobieta kilka dni po odejściu na emeryturę popełniła samobójstwo. Ten wątek został już wyjaśniony i zakończony jeszcze przez śledczych z Łańcuta. Wciąż jednak zagadką pozostaje, co się stało z pieniędzmi i kto tak naprawdę jest zamieszany w całą aferę. Ale, co ciekawe, finalne wyniki śledztwa mogą przybrać zaskakujący obrót sprawy i wprawić w osłupienie niejedną osobę. aje prokurator Romankiewicz.
Grzegorz Anton



9 Responses to "Zagadkowe śledztwo trafiło w ręce rzeszowskich śledczych"