Połączenie szpitali stało się faktem

- Trzeba patrzeć w przyszłość, a nie tylko na własne biurko czy stołek. A przy tym połączeniu nie będziemy niczego likwidować, oprócz kilku stanowisk dyrektorskich czy kierowniczych, co da nam oszczędności rzędu pół miliona zł rocznie - mówi Władysław Ortyl, marszałek województwa. Fot. Wit Hadło
– Trzeba patrzeć w przyszłość, a nie tylko na własne biurko czy stołek. A przy tym połączeniu nie będziemy niczego likwidować, oprócz kilku stanowisk dyrektorskich czy kierowniczych, co da nam oszczędności rzędu pół miliona zł rocznie – mówi Władysław Ortyl, marszałek województwa. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Za połączeniem szpitali było 19 radnych, przeciwko 12, jeden się wstrzymał.

Większość radnych wojewódzkich była za, niezdecydowanych do głosowania na „tak” zobligowała dyscyplina partyjna. Po wielogodzinnej dyskusji, mimo krytycznych głosów radnych opozycji podjęto decyzję o połączeniu Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 1 z Podkarpackim Centrum Chorób Płuc.

– To fatalna decyzja. Łączenie szpitali o tak różnym profilu, a tak dużej odległości od siebie jest bezzasadne. Potwierdziło to dzisiejsze wystąpienie dyrektora NFZ, który wskazał, że leczenie chorób płuc to obszar do szerokiego rozwoju, a nie zwijania. Samo zadłużenie placówki to nie powód, by ją włączać do innego tworu, zresztą również zadłużonego. Od lat byłem zwolennikiem połączenia szpitala miejskiego z płucnym, za czym przemawiało ich „po sąsiedzku” położenie – mówi Sławomir Miklicz, radny województwa podkarpackiego III i IV kadencji z ramienia PO. Wtedy jednak nie udało się szpitala płucnego oddłużyć, co było warunkiem połączenia. Teraz się da – mówi.

Korzyści przeważają
Same korzyści z połączenia placówek widzi natomiast Witold Wiśniewski, dyrektor Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 1 w Rzeszowie. – Każda synergia zawsze przynosi korzyści. W tym przypadku zyskają wszyscy, bo to szczególna restrukturyzacja, w której nie będzie likwidacji niczego, wprost przeciwnie, mamy szansę stać się szpitalem uniwersyteckim, co samo w sobie przynosi prestiż. Zyskamy pomoc finansową, co pozwoli na dalszy rozwój. Nie rozumiem więc obaw przed połączeniem – mówi.

Wielkim zwolennikiem połączenia szpitali jest także marszałek Ortyl. – To zwykła kolej rzeczy, zabiegaliśmy o utworzenie uniwersytetu, potem kierunku lekarskiego, teraz przyszedł czas na utworzenie szpitala uniwersyteckiego. Tylko taka placówka może pozyskiwać granty na niektóre badania ze źródeł niedostępnych dla szpitali samorządowych, w takiej mogą być wprowadzane specjalistyczne procedury. Oczywiście by doszło do przekazania placówki uniwersytetowi musimy ją zreformować. Po to potrzebujemy kredytu restrukturyzacyjnego w jednym banku publicznym, z określoną wielkością oprocentowania. Na pokrycie długów potrzebujemy 28 mln zł, a nie mamy takich środków – mówi Władysław Ortyl, marszałek województwa.

Anna Moraniec

2 Responses to "Połączenie szpitali stało się faktem"

Leave a Reply

Your email address will not be published.