Uwaga, zatruty alkohol z Ukrainy zabija!

Półlitrowe butelki wódki z akcyzą kosztują przeciętnie ok. 60 hrywien, czyli niewiele poniżej 9 zł.
Półlitrowe butelki wódki z akcyzą kosztują przeciętnie ok. 60 hrywien, czyli niewiele poniżej 9 zł.

PODKARPACIE, UKRAINA. Do ukraińskich sklepów trafił podrabiany alkohol. Zmarło ponad 20 osób.

Już 23 osoby zmarły wskutek zatrucia skażonym alkoholem, który trafił do ukraińskich sklepów. Służba Celna przestrzega przed kupowaniem napojów wyskokowych z Ukrainy, szczególnie na bazarach i „metach”, ale także przed kupowaniem go u sąsiadów w sklepach.

Wymioty, zaburzenia widzenia, potworne bóle i w końcu śmierć: takie konsekwencje picia skażonego alkoholu poniosło na Ukrainie ponad 20 osób. Kilkudziesięciu zatrutym udało się przeżyć, ale czeka ich długie leczenie i być może kalectwo. Jak ustalono, „lewy” alkohol wytwarzał 27-latek z Charkowa. Ukraińscy śledczy zabezpieczyli 4 tony trującej substancji, nikt nie wie ile tak naprawdę trafiło do obrotu.

Do pierwszych zatruć w końcu września doszło w obwodzie charkowskim, potem ujawniono kolejne w obwodzie donieckim. Według ustaleń śledczych, alkohol był rozlewany do plastikowych butelek i trafiał do niewielkich sklepów. Tam był sprzedawany „na kieliszki” w cenie po 5 hrywien za 100 gramów.

Choć do Charkowa czy Doniecka z Podkarpacia kawał drogi, Służba Celna bije na alarm i ostrzega przed kupowaniem ukraińskiego alkoholu. A ten, nie czarujmy się, cieszy się u nas sporą popularnością. – Kupiłem ukraińską wódkę na wesele syna – mówi nam szczerze starszy przemyślanin – od znajomego Ukraińca i jestem jej pewny – zastrzega. Pewność może być jednak tylko iluzoryczna, bo trucizna mogła trafić do znajomego przyszłego teścia bez jego wiedzy.

Nie jest żadną tajemnicą, że na terenach przygranicznych są osoby skupujące oryginalne butelki po ukraińskich trunkach, a także delikatnie zdejmowane z nich banderole akcyzowe. Po co? Po to, by potem do takiej butelki przelać „lewy” alkohol, zabarwić go palonym cukrem na koniak, brandy czy whisky i sprzedać z dużym zyskiem na bazarze, jako porządny ukraiński trunek! Kilka lat temu tak wypuszczono na polski czarny rynek „trunki” na bazie… rozcieńczalnika do farb oferowane na bazarach i „metach”.

– Ja na bazarze bym nie kupił – zarzeka się 40-letni przemyślanin. – Ale na Ukrainie w sklepie dlaczego nie? Ze sklepu to chyba bezpieczna wódka jest – zauważa.

Okazuje się, że nie musi to być do końca prawda. Skażony alkohol, który jak na razie pozbawił życia ponad 20 osób, był wszak sprzedawany w sklepach! Fakt, że „na kieliszki”, ale nie ma pewności, czy nie trafił też na półki w oryginalnych opakowaniach z podrobionymi czy „odzyskanymi” akcyzami. U naszych sąsiadów kontrola państwa nad tego rodzaju sprawami jest dalece bardziej „w lesie” niż w krajach UE, a i o wiele więcej da się z urzędnikami załatwić „po przyjacielsku”, czyli za łapówkę. Dlatego naprawdę nie warto ryzykować, kupując alkohol na Ukrainie, a już tym bardziej na bazarze czy „mecie”. W tym przypadku „oszczędność” może kosztować nawet życie! Służba Celna apeluje do wszystkich, którzy zauważą próby sprzedaży alkoholu niewiadomego pochodzenia, by poinformowali najbliższy urząd celny, komisariat policji lub posterunek Straży Granicznej. SC można o tym powiadomić pod numerem telefonu 800-060-000 lub mailowo na adres: powiadom-clo@mofnet.gov.pl.

Monika Kamińska

One Response to "Uwaga, zatruty alkohol z Ukrainy zabija!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.