Gdy się nie ma co się lubi…

Paweł Galek

O zerwaniu przez rząd negocjacji offsetowych Francuzi dowiedzieli się z… mediów – powiedział mi wczoraj TVN24. Goście zgromadzeni w studium potępili oczywiście „barbarzyństwo” PiS-owców. Podkreślali, że przecież firma Airbus Helikopters wygrała przetarg, że produkuje najlepsze śmigłowce wielozadaniowe pod słońcem, że tak się nie robi, hańba i w ogóle. Taki jest przekaz stacji, która, odkąd pamiętam, jawnie walczy z polską prawicą. Dlatego mocno przejaskrawia. Byleby uderzyć w „Kaczora”. Ale to na marginesie.

Zgadzam się, że obecny układ władzy od początku chciał „odkręcić” przetarg na śmigłowce. Politycy PiS robili wszystko w tym kierunku, bo obiecywali to w kampanii wyborczej. Odwiedzali w tym celu zakłady lotnicze zlokalizowane na terenie Polski, gdzie nęcili wyborców miliardami z MON. Dziś obietnica ta została spełniona. Zaskoczeni? Ja nie.

W Mielcu i Świdniku euforia. Zakłady z obu tych miast liczą na partycypację – jeśli nie w całości, to chociaż częściowo – w kontrakcie wartym, bagatela. 13,5 mld zł. Zapomina się jednak, że właścicielem obu tych fabryk są korporacje z innych krajów. A wiec spora część (większość?) z rządowej kasy trafi za granicę. Czy tak powinno być? W normalnym kraju to rodzime firmy powinny dosprzętawiać polską armię. Po to przecież przed wojną powstał Centralny Okręg Przemysłowy, na bazie którego wybudowano m.in. PZL Mielec.

To nie znaczy, że nie rozumiem mieszkańców, którzy cieszą się z tego, że zakłady w ich mieście mają szanse na rządowe zlecenie. Rozumiem i podzielam ich radość, bo wiadomo – gdy się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Lepiej mieć zakłady, które są zagraniczne, niż nie mieć ich w ogóle. To pokazuje jednak, w którym miejscu jesteśmy, jak bardzo zrujnowany został nasz polski rodzimy przemysł lotniczy. Że go już nie ma.

Redaktor Paweł Galek

4 Responses to "Gdy się nie ma co się lubi…"

Leave a Reply

Your email address will not be published.