Strzelcy nie mają gdzie strzelać „na ostro”

W woj. podkarpackim są dwie tylko strzelnice wojskowe, w Nowej Dębie i w Trzciańcu k. Baligrodu. Fot. Paweł Bialic
W woj. podkarpackim są dwie tylko strzelnice wojskowe, w Nowej Dębie i w Trzciańcu k. Baligrodu. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW, PODKARPACIE. W Rzeszowie nie ma profesjonalnej, krytej wojskowej strzelnicy.

W Rzeszowie ani w pobliżu nie ma profesjonalnej strzelnicy wojskowej, na której mogliby ćwiczyć z użyciem ostrej amunicji członkowie organizacji proobronnych i żołnierze nowo powstających Wojsk Obrony Terytorialnej. A tymczasem czas jest trudny – w Donbasie na Ukrainie trwa wojna.

Jedyna rzeszowska strzelnica wojskowa na Staroniwie pochodzi jeszcze z czasów austriackich. W niej uczył się strzelać młody Leopold Kula ps. Lis i inni członkowie galicyjskiego Związku Strzeleckiego, do tradycji którego nawiązuje dzisiejszy Związek Strzelecki „Strzelec” Józefa Piłsudskiego. Związek na Podkarpaciu jest największym w skali kraju. Liczy wiele setek młodych strzelców. W okresie międzywojennym w Rzeszowie oprócz Staroniwy było kilka strzelnic; obiekt w Staroniwie funkcjonował też w PRL. Dziś w 200-tysiecznym mieście, stolicy przygranicznego województwa, nie ma profesjonalnej strzelnicy wojskowej.

Większość strzelnic jest prywatnych
Problem jest ogólnopolski. Sytuacja wygląda o wiele gorzej niż w poprzednim systemie, m.in. dlatego, że zredukowano liczbę wojska i infrastrukturę. W PRL działały strzelnice wojskowe, milicyjne, Polskiego Związku Łowieckiego i Ligi Obrony Kraju. W III RP większość strzelnic została sprywatyzowanych, za korzystanie z nich trzeba płacić. W woj. podkarpackim działają tylko dwie wojskowe: na poligonie w Nowej Dębie i w Trzciańcu k. Baligrodu. Najbliższa Rzeszowa strzelnica w Borze koło Głogowa Młp. należy do PZŁ. Są jeszcze strzelnice sportowe LOK w Ropczycach, Mielcu i Tarnowie, z których korzystają podkarpaccy strzelcy. Koszty ćwiczeń redukują swoim członkostwem w LOK i pracami na rzecz obiektów.

Dodatkowe problemy generuje rozrost miast, które wchłaniają obiekty, które do niedawna stały poza ich granicami. Dotyczy to Staroniwy, pełnowymiarowej strzelnicy do ćwiczenia z broni wojskowej, zamkniętej dla ćwiczeń „na ostro” z powodu pobliskich osiedli. Z tego powodu rzeszowscy strzelcy ćwiczą na obiektach wojskowych poza Rzeszowem zaledwie kilka razy w roku.

Reanimować Staroniwę
– Środowisko strzeleckie wyszło z propozycją przywrócenia tej strzelnicy do życia, by była do dyspozycji Wojska Polskiego, a dzięki temu i „Strzelca” oraz innych organizacji proobronnych i klas wojskowych. Oczywiście z uwzględnieniem wszelkich zasad bezpieczeństwa, by ta strzelnica nikomu nie zagrażała i nikomu nie utrudniała życia – mówi dr Jacek Magdoń, inspektor w Komendzie Głównej Związku Strzeleckiego „Strzelec” JP.

W maju ub. roku związek zwrócił się do ówczesnego ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka z inicjatywą budowy nowej strzelnicy na Staroniwie. Do inicjatywy przyłączył się prezes Podkarpackiego Okręgu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej i Podkarpacka Rada ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. – Niestety, nasze pisma nie spowodowały dalszych skutecznych działań. Poinformowano nas, że w najbliższych latach wojsko nie ma w planie inwestycji na Staroniwie – mówi J. Magdoń.

Podwaja się liczba wojska
Jacek Magdoń jest jednocześnie przewodniczącym Komisji Bezpieczeństwa Publicznego i Zatrudnienia Sejmiku Woj. Podkarpackiego. Mówi, że była rozważana propozycja przejęcia strzelnicy w Staroniwie przez samorząd wojewódzki, ale nie jest to prawnie możliwe. – Marzy nam się, by na Staroniwie powstała piękna, kryta Strzelnica Wojskowa im. płk. Leopolda Lisa-Kuli. Byłby to obiekt wykorzystywany przede wszystkim przez wojsko. Tak się składa, że na Podkarpaciu podwaja się liczba wojska, bo mamy 21. Brygadę Strzelców Podhalańskich, a tworzy się 3. Brygada Obrony Terytorialnej. W Rzeszowie będą już nie jeden, a dwa sztaby brygad i nie dwa, a trzy bataliony. Rzeszów jest też siedzibą Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego, Wojskowej Komendy Uzupełnień oraz Wojskowego Oddziału Gospodarczego. Strzelnica garnizonowa w Rzeszowie lub w jego pobliżu staję się obecnie koniecznością – mówi Jacek Magdoń.

Wojsko nie planuje zmodernizować Staroniwy
Strzelnica na Staroniwie jest częścią „Garnizonowego Placu Ćwiczeń Staroniwa” (GPĆ). – Faktycznie, na strzelnicy nie odbywają się zajęcia strzeleckie z wykorzystaniem amunicji bojowej – potwierdza rzecznik prasowy 34. Wojskowego Oddziału Gospodarczego Rzeszów kpt. Daniel Pawłucki. – Natomiast zgodnie z obowiązującymi przepisami na innych częściach GPĆ odbywają się zajęcia szkoleniowe upoważnionych pododdziałów z użyciem środków pozoracji pola walki (tj. amunicja ćwiczebna, kostki dymne, petardy itp.), których wykorzystanie jest ściśle ustalone w Instrukcji Działalności Garnizonowego Placu Ćwiczeń Staroniwa. Instrukcja uwzględnia zarówno warunki bezpieczeństwa (BHP i przeciwpożarowe) jak i minimalne odległości od granic placu ćwiczeń, gdzie dopuszczalne jest użycie środków pozoracji pola walki – mówi kpt. Pawłucki.

Kpt. Pawłucki dodał w rozmowie z SN, że „w chwili obecnej nie jest planowana modernizacja obiektu”. – Zakrycie całego obiektu, ze względu na jego bardzo duży obszar, jest niemożliwe. Ponadto należy stwierdzić, że mieszkańcy bloków wybudowanych wokół GPĆ byli świadomi wyboru lokalizacji przed dokonaniem zakupu mieszkań – wyjaśnia kpt. Pawłucki.

12 Responses to "Strzelcy nie mają gdzie strzelać „na ostro”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.