
KOSZYKÓWKA. PLK. Miasto Szkła grało we wtorek zrywami, ale to wystarczyło do pokonania 72:65 AZS-u Koszalin.
W swoim drugim meczu w PLK, Miasto Szkła Krosno mogło świętować swoje pierwsze zwycięstwo. Wczoraj podopieczni Michała Barana pokonali AZS Koszalin, a do wygranej poprowadził duet Chris Czerapowicz – Royce Woolridge, który łącznie zapisał na swoim koncie ponad połowę punktów, jakie wczoraj zdobyli gospodarze. Miejscowi, wśród których zabrakło wczoraj kontuzjowanego Dawida Bręka, pojedynek z akademikami rozpoczęli nie najlepiej i po niespełna minucie przegrywali już 0:5. Swój koncert krośnianie dali za to od stanu 10:19 i w kolejnych minutach to oni rządzili na parkiecie, zdobywając pod rząd aż 19 punków i nie tracąc żadnego (29:19). Popisowa II kwarta pozwoliła Miastu Szkła wyjść na prowadzenie i na długą przerwę to krośnianie schodzili w zdecydowanie lepszych nastrojach (42:31). Na początku II połowy wśród krośnian ponownie odezwał się grzech nieskuteczności. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Goście szybko niwelowali straty i w 23. min tracili już tylko 3 „oczka” (42:39). Na szczęście miejscowi za sprawą Jakuba Dłuskiego i Kaarema Madoksa ponownie wrócili do gry (47:39). Przed ostatnią odsłoną, miejscowi kibice ponownie zaczęli drżeć o końcowy wynik (53:51). Krośnianie jednak nie byliby sobą, gdyby nie wystawili swoich kibiców na próbę nerwów. Wynik podkarpackiemu beniaminkowi trzymali Chris Czerapowicz (22 pkt i 11 zbiórek) i Royce Woolridge (21 pkt), jednak zryw gości w końcówce i punkty Remona Nelsona oraz Kenny’ego Manigaulta dały przyjezdnym nadzieje na odwrócenie losów spotkania (70:65). Jego wyniki ostatecznie rozstrzygnęły dwa celny rzuty osobiste Czerapowicza, po których goście nie byli w stanie się już podnieść.
mj


