Zastopowana Siarka (ZDJĘCIA)

Fot. Bogdan Myśliwiec
Fot. Bogdan Myśliwiec

II LIGA. Trener Włodzimierz Gąsior niezadowolony z pracy sędziego Roberta Marciniaka.

GKS Bełchatów nie dość, że jako pierwszy w tym sezonie wywiózł z Tarnobrzega komplet punktów, to jeszcze przerwał znakomitą serię podopiecznych Włodzimierza Gąsiora, którzy do soboty nie przegrali 8 kolejnych spotkań ligowych, a w tym sezonie byli niepokonani przed własną publicznością.

Porażka Siarki przyszła w najmniej oczekiwanym momencie. Drużyna, która ostatnio była na fali, nie przegrała od 20 sierpnia br. i plasowała, zresztą co nadal czyni, w czubie tabeli dała się zaskoczyć zespołowi, który z pewnością był w jej zasięgu. Gospodarzy nie może nawet tłumaczyć brak kontuzjowanego Konrada Stępnia.

– Brak Stępnia ma duży wpływ na naszą grę defensywną. Pierwsze rokowania mówiły, że nie zagra do końca sezonu. Teraz jest szansa, że może jeszcze w listopadzie wróci do gry. Co do samego meczu, to GKS na pewno zasłużył na te 3 punkty. Zagraliśmy chyba najsłabszy mecz w tej rundzie. Nie mieliśmy siły uderzeniowej w przodzie, zmiany też nic nie wniosły. Mecz mógł się ułożyć inaczej, ale nie ukrywam, że GKS grał bardziej agresywnie i miał więcej atutów – mówił Włodzimierz Gąsior, trener Siarki, który na pomeczowej konferencji prasowej miał sporo zastrzeżeń do pracy sędziego Roberta Marciniaka. – Doprowadzał do sytuacji nerwowych. Dla mnie niektóre jego decyzje były niezrozumiałe. Na pewno przeanalizuję ten mecz, ale fajnie by było, aby sędziowie również przeanalizowali swoją pracę na boisku – dodał Gąsior.

Miejscowi od pierwszego gwizdka ruszyli do śmiałych ataków, ale bardzo długo nie mogli znaleźć skutecznej recepty na pokonanie bramkarza gości. Przyjezdni przed przerwą ograniczali się tylko do nielicznych kontrataków. Jeden z nich, na nieszczęście gospodarzy zakończył się powodzeniem. GKS dopiero w 33. min oddał pierwszy celny strzał na bramkę Siarki, ale za co skuteczny. Robert Pisarczyk znalazł się w sytuacji sam na sam z Karolem Dybowskim i nie zmarnował takiej okazji. Gdy wydawało się, że przyjezdni zejdą na przerwę z minimalną zaliczką, dał o sobie znać Daniem Koczon, który sprytnym strzałem po długim rogu doprowadził do remisu.

Po przerwie uwidoczniła się coraz większa przewaga bełchatowian, która musiał wreszcie zaprocentować kolejna bramką. Znakomity uderzeniem z rzutu wolnego z około 25 metrów popisał się Szymon Zgarda i GKS drugi raz tego popołudnia wyszedł na prowadzenie.

Goście mogli wygrać jeszcze wyżej, ale w dogodnej sytuacji Marcin Krzywicki posłał piłkę minimalnie nad poprzeczką. – Z bardzo dobrym przeciwnikiem zagraliśmy bardzo dobry mecz, być może najlepszy w tym sezonie. Przyjechaliśmy do Tarnobrzega po punkty, wiedzieliśmy że Siarka zawiesi wysoko poprzeczkę, ale poradziliśmy sobie w tym. W tej lidze tak naprawdę na razie niewiele zrobiliśmy i będziemy się starać gromadzić punkty w kolejnych meczach – podsumował Andrzej Konwiński, trener GKS-u.

SIARKA Tarnobrzeg 1
GKS Bełchatów 2
(1-1)
0-1 Pisarczuk (33.), 1-1 Koczon (44.), 1-2 Zgarda (62.)
SIARKA:
Dybowski – Grzesik, Waleńcik, Sylwestrzak, Dawidowicz, Stefanik, Stromecki (83. Płatek), Czyżycki (63. Szewc), Tomalski, Koczon, Żebrakowski (74. Głaz)
GKS: Lenarcik – Szymorek, Grolik, Zgarda, Michalak, Flaszka (90. Łabęcki), Klepczyński, Andrzejczak, Rachwał, Pisarczuk (75. Bartosiak), Dzięgielewski (72. Krzywicki).
Sędziował Robert Marciniak (Kraków). Żółte kartki: Stefanik oraz Klepczyński, Flaszka, Bartosiak. Widzów 600.

mj

[print_gllr id=196370]

Leave a Reply

Your email address will not be published.