Do tegorocznego budżetu urzędnicy miejscy wpisali 10 tys. zł na dokumentację nowej „inwestycji”, zaś według Wieloletniej Prognozy Finansowej kolejne 80 tys. zł ma zostać zarezerwowane w budżecie na przyszły rok. Chodzi o podświetlenie nasadzeń rosnących w środkowym pasie drogowym al. Cieplińskiego w Rzeszowie.
Takie podświetlane drzewa prezydent Tadeusz Ferenc widział w Bostonie. Wywarły na nim tak duże wrażenie, że zdecydował się zrealizować ten projekt w centrum Rzeszowa. Rozumiem, że władze miasta chcą, żeby Rzeszów był czysty, ładny, podobał się mieszkańcom i był chwalony przez przyjezdnych, ale czy naprawdę nie szkoda pieniędzy na taką trochę pierdołę? Zabrzmi to pewnie bardzo populistycznie, ale mieszkańcy naprawdę mają pilniejsze potrzeby w mieście. Mieszkańcy osiedli nie mogą doczekać się oświetlenia ulic, o które proszą władze miasta od wielu lat. Kierowcy w wielu miejscach narzekają na zbyt wysokie krawężniki, które utrudniają parkowanie. Rzeszowianie chcą wygodnych i bezpiecznych chodników. Wystarczy spojrzeć na chodnik przy blokach przy ul. Krakowskiej 5A. Część chodnika i drogi przy bloku obok wyremontowana, a tu nie można przejść z dzieckiem w wózku, bo trzęsie maleństwem na prawo i lewo. Może te 90 tys. zł na oświetlenie drzew to przy milionowych inwestycjach miejskich grosze, ale mogłoby te pieniądze znacznie poprawić komfort spacerów osobom starszym i rodzicom z dziećmi. Zresztą urzędnicy dobrze znają potrzeby mieszkańców, zwłaszcza że w piątki odbywają się spotkania prezydenta z mieszkańcami. Pomysłów na wykorzystanie środków z budżetu nie brakuje też podczas składania wniosków z zadaniami do Rzeszowskiego Budżetu Obywatelskiego. Myślę, że pas zieleni dzielący jezdnie na al. Cieplińskiego jest już wystarczająco „dopieszczony” i nie wymaga już kolejnych upiększeń.
Redaktor Blanka Szlachcińska



25 Responses to "Szkoda pieniędzy na podświetlanie drzew"