
KOSZYKÓWKA. PLK. Miasto Szkła Krosno nie przestaje zaskakiwać. W sobotę dzięki fantastycznej końcówce pokonało 87:74 lubelski Start i… objął prowadzenie w tabeli.
– Start przez dwie kwarty spisywał się bardzo dobrze i nie mieliśmy recepty na ich ofensywną grę – opisuje szkoleniowiec Miasta Szkła, Michał Baran. – Zarówno obrona strefowa, jak i indywidualna nie przynosiła nam korzyści. Przy agresywnej defensywie rywala mieliśmy problem z grą w ataku. W nasze poczynania wkradło się pewne zamieszanie. Na dodatek nie potrafiliśmy zatrzymać ich rzutów za trzy punkty – relacjonuje Baran, którego zespół przeszedł prawdziwą metamorfozę po przerwie. Kluczowa dla losów meczu była ostatnia kwarta. Gospodarze zanotowali w niej serię 11:0 i po trafieniu Royce’a Woolridge’a w 34. min wygrywali już 78:66. – Druga połowa to pokaz siły charakteru naszego zespołu. Potrafiliśmy odrobić stratę do rywali, a potem wypracować sobie przewagę. Myślę, że w tym okresie gry popełniliśmy dużo mniej błędów indywidualnych. Na pewno waleczność zespołu w obronie przyniosła efekty – stwierdza szkoleniowiec krośnian.


