CENTRALNA LIGA JUNIORÓW. „Pasiaki” pokazały w niedzielne popołudnie dwa oblicza, ale remis z sąsiadem w tabeli nie zasmucił żadnej ze stron. Egzamin z piłkarskiej dojrzałości zespół z Rzeszowa ma jednak dopiero przed sobą.
Jesienna aura udzieliła się chyba delikatnie zawodnikom Resovii, bo przez pierwszą połowę wyglądali tak, jakby dopiero obudzili się po drzemce. – Było to bodaj najsłabsze 45 minut w naszym wykonaniu w tym sezonie. Niczego nie mogliśmy poukładać, szczególnie środka pola – trener Dariusz Jęczkowski nie szukał tanich usprawiedliwień. – Trochę pomogła dość szybka zmiana, ale do tego czasu rywale mieli sporo sytuacji, więc mogliśmy się cieszyć, że nie schodziliśmy na przerwę z dwoma bramkami w plecy – dodawał.
Mimo wszystko „pasiaki” mogą czuć spory niedosyt. Na drugą połowę młodzi rzeszowianie wyszli bowiem wyraźnie mocniej zdeterminowani, co przyniosło skutek w 68 min. Kamil Antonik przechytrzył obrońców, ale bramkarz Motoru zdołał zatrzymać go już tylko faulem. Rzut karny na bramkę zamienił imiennik napastnika gospodarzy – Kamil Kowal. Pięć minut później swojego dopięli jednak goście i w mocno dyskusyjnych okolicznościach wyrównali. Arbiter boczny popełnił błąd i nie podniósł chorągiewki sygnalizującej pozycję spaloną gracza Motoru. – Z naszej perspektywy ciężko jednoznacznie ocenić tę sytuację, ale kibice z jednej i drugiej strony boiska nie mieli żadnych wątpliwości, że sędzia się zagapił – żałował Dariusz Jęczkowski. – Radość byłaby większa, gdyby udało się wygrać, ale remis też nas cieszy. Lublinianie mieli sporo sytuacji, więc nie ma co narzekać na takie zakończenie, tylko mocno pracować. Przed nami dwa trudne pojedynki w Krakowie i Warszawie – podsumował.
RESOVIA 1
MOTOR Lublin 1
(0-0)
1-0 Kowal (68. karny)
1-1 Kamiński (70.)
RESOVIA: Pyka – Guzek, Kowal, Pikuła, Salwach, Michalik (75. Ostrzywilk), Socha (38. Szpakowski), Rokita, Pelc, Antonik, Feret (73. Gogola).
[print_gllr id=198031]


