
RZESZÓW. Dotąd do rzeszowskiego sądu nie dotarły akta w sprawie podejrzewanego o branie łapówek Jana Burego.
Zagrożony jest termin posiedzenia Sądu Rejonowego w Rzeszowie w sprawie Jana Burego, byłego posła PSL, któremu postawiono 6 zarzutów, m.in. korupcyjnych. Na 28 listopada wyznaczono rozprawę, na której sąd może mu zabrać 50 tys. zł kaucji, bo nie ustanowił hipoteki na nieruchomości warte 900 tys. zł. Jeszcze w październiku w tej sprawie nie odbyła się w Rzeszowie rozprawa, bo katowicka prokuratura nie przesłała akt sprawy dotyczących Burego, choć dwukrotnie zwracał się o nie rzeszowski sąd. Dokumenty z Katowic nadal nie wpłynęły i są małe szanse, że pod koniec listopada odbędzie się sądowe posiedzenie.
Na początku października informowaliśmy, że posiedzenie w Sądzie Rejonowym w Rzeszowie zostało przełożone z 10 października na 28 listopada. Powodem wyznaczenia nowego terminu rozprawy jest, jak nam wyjaśniła wówczas Alicja Kuroń, rzecznik prasowy rzeszowskiego sądu, brak akt sprawy. Sąd zwracał się dwukrotnie do Prokuratury Regionalnej w Katowicach o przesłanie tej dokumentacji, ale jej nie otrzymał.
Postanowiliśmy sprawdzić, czy akta sprawy zostały już wysłane z Katowic do Rzeszowa. Skontaktowaliśmy się w tej sprawie ze Śląskim Wydziałem Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach. Gdy śledczy dowiedzieli się, o czym chcemy porozmawiać, szybko odesłali nas po informacje do Prokuratury Krajowej w Warszawie. Z uzyskaniem odpowiedzi także były kłopoty, ale ostatecznie uzyskaliśmy informacje.
Sąd nie ma wszystkich akt sprawy
– Na razie Prokuratura Regionalna w Katowicach nie wysłała do rzeszowskiego sądu akt sprawy dotyczących utraty 50 tys. zł kaucji, które wpłacił Jan B. – mówi Ewa Bialik, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej. – Dotąd sąd w Rzeszowie otrzymał część akt sprawy i czeka na pozostałe dokumenty za okres od maja do października. Bez nich nie może odbyć się posiedzenie.
Zapytaliśmy rzeczniczkę, czy katowicka prokuratura zdąży przesłać akta sprawy przed wyznaczonym terminem posiedzenia. Zapewniła nas, że tak. Ale jednocześnie dodała, że nie ma przepisów, które określałyby, ile dni wcześniej taka dokumentacja powinna wpłynąć do sądu. Czy gdy dotrą one do Sadu Rejonowego w Rzeszowie 27 listopada lub kilka dni wcześniej, to sędziowie zdążą się zapoznać ze szczegółami sprawy? – Tych materiałów jest tak dużo, że ciężko będzie zdążyć do 28 listopada, dlatego co najmniej dziwne jest to, że prokuratura tak się ociąga – mówi nam nasze źródło w sądzie.
Nie ustanowił hipoteki, chcą mu zabrać 50 tys. zł
Jan Bury jest głównym podejrzanym w aferze podkarpackiej dotyczącej korupcji i wpływania na urzędników państwowych. Według śledczych, przyjmował on korzyści majątkowe od podkarpackich przedsiębiorców na łączną kwotę 900 tys. zł.
W 2015 roku, 18 listopada, w Warszawie Jana Burego zatrzymali funkcjonariusze CBA. Katowicka prokuratura wystąpiła wówczas o tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące. Jednak katowicki sąd nie zastosował tego środka zapobiegawczego. Po zażaleniu prokuratury ustalono, że były poseł PSL ma wpłacić kaucję jako poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł. Sprawę Jana Burego przeniesiono z Katowic do Rzeszowa.
Kilka miesięcy temu złożono wniosek do Sądu Rejonowego Katowice-Wschód o przepadek połowy kaucji. Kwota ta ma mu być zabrana, bo Bury nie ustanowił hipoteki na swoje nieruchomości warte 900 tys. zł. Dlaczego ma stracić tylko 50 tys. zł zamiast 100 tys. zł? – Uznaliśmy, że wystarczy zabrać mu tylko 50 tys. zł – poinformował nas prokurator Piotr Żak ze Śląskiego Zamiejscowego Wydziału Departamentu Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach.
Mariusz Andres



32 Responses to "W co gra katowicka prokuratura w sprawie Burego?"