
11 listopada mija 120. rocznica urodzin Leopolda Lisa-Kuli.
Rzeszów i rzeszowianie mogą się poszczycić postacią płk. Leopolda Lisa-Kuli. To on przeszedł cały szlak bojowy I Brygady Legionów Polskich, o którym w międzywojennej Polsce pisano wiersze i uczono w szkołach. W tym roku mija 120. rocznica urodzin bohatera.
Datę urodzin Leopolda Kuli można uznać za symboliczną: przyszedł na świat 11 listopada 1896 roku w Kosinie w powiecie łańcuckim, jako syn Tomasza – pracownika administracji kolei, oraz Elżbiety z Czajkowskich, wnuczki Michała Czajkowskiego (Sadyka Paszy), powieściopisarza i działacza emigracyjnego. Szkołę powszechną ukończył w Rzeszowie i tamże w 1907 roku rozpoczął naukę w gimnazjum. W czasie nauki był członkiem organizacji „Promień”, a także działaczem skautingu. Służył w zastępie „Lisów” i stąd wziął się jego późniejszy pseudonim. W 1912 roku wraz z zastępem wstąpił do struktur Związku Strzeleckiego. W 1913 roku ukończył kurs oficerski organizowany przez ZS w Stróży na Podhalu. Ten elitarny kurs, w którym wzięło udział tylko 65 osób, Lis-Kula ukończył z bardzo wysoką notą, co dało mu prawo do noszenia tzw. Odznaki Parasola, zaprojektowanej przez Włodzimierza Przerwę-Tetmajera.
„A lica miał jak kwiat”
Po wybuchu I wojny światowej i ogłoszeniu mobilizacji oddziałów strzeleckich, 5 sierpnia 1914 roku Lis-Kula na czele kompanii strzeleckiej przybył z Rzeszowa do Krakowa. Tu wyznaczony został na dowódcę 4. kompanii, która wyruszyła nazajutrz po I Kompanii Kadrowej (7 sierpnia 1914 r.) na teren Królestwa Polskiego z zamiarem wywołania antyrosyjskiego powstania.
„Gdy ruszył na wojenkę,/ Miał siedemnaście lat,/ A serce gorejące,/ A lica miał jak kwiat” – tymi słowami zaczyna się „Rapsod o pułkowniku Lisie-Kuli” napisany przez Adama Kowalskiego po śmierci młodego bohatera (następne cytaty pochodzą z tego utworu). Lis-Kula jako legionista wsławił się w bitwach pod Krzywopłotami, Łowczówkiem, jako dowódca 7. Pułku Piechoty w bitwie pod Kamieniuchą oraz w bitwie pod Kostiuchnówką na Wołyniu. Za waleczność i wzorowe dowodzenie został kilkakrotnie wyróżniany w rozkazach komendanta I Brygady Józefa Piłsudskiego, a także odznaczony odznaką „Za Wierną Służbę”.
3 listopada 1916 roku po samobójczej śmierci Albina Satyr-Fleszara, Lis-Kula objął po nim dowództwo VI Baonu w 1. pułku piechoty Legionów. Jako kapitan piechoty został odkomenderowany przez Józefa Piłsudskiego do prac w tajnej Polskiej Organizacji Wojskowej. Po odmowie złożenia przysięgi na wierność cesarzom Austro-Węgier i Niemiec, Lis-Kula trafił na front włoski w ramach CK Armii. Władze austriackie pozwoliły mu jednak ukończyć szkołę oficerską w Basowicy pod Triestem, a następnie wyznaczyły na dowódcę plutonu szturmowego w 100. kompanii 12. Dywizji Piechoty.
W czasie walk na froncie włoskim Lis-Kula został bardzo poważnie ranny w nogę podczas brawurowego ataku na redutę pod Cordelazzo, w konsekwencji czego trafił do szpitala. Na początku 1918 roku podczas rekonwalescencji Lis-Kula przedostał się do Krakowa, a następnie do Warszawy, gdzie ponownie włączył się do działań Polskiej Organizacji Wojskowej. Do armii austriackiej już nie powrócił.
Jako „Leopold Jeleński” został wysłany na Ukrainę z zadaniem zorganizowania POW w Odessie. 12 listopada 1918 roku w Brodach Lis-Kula został przypadkowo aresztowany przez władze ukraińskie. Na szczęście Ukraińcy nie zidentyfikowali w czasie śledztwa prawdziwej tożsamości Lisa-Kuli, przez co został on zwolniony z aresztu i przedostał się do Lublina. W końcu grudnia 1918 roku stłumił zamieszki komunistyczne w Zamościu. 10 lutego 1919 roku towarzyszył Naczelnikowi Państwa jako adiutant w ceremonii otwarcia pierwszego w wolnej Polsce Sejmu Ustawodawczego. W tym też czasie prawdopodobnie zaręczył się z Heleną, siostrą przyjaciela z legionów Kazimierza Iranka-Osmeckiego. Potem został wysłany na front ukraiński.
„Świsnęła mała kulka, I grób wyryła mu”
Brał udział w bojach m.in. pod Poryckiem i pod Torczynem. W tej ostatniej bitwie został bardzo ciężko ranny w pachwinę. W wyniku rany i upływu krwi, zmarł w szpitalu polowym w Torczynie 7 marca 1919 roku. „Gdy szedł już w bój ostatni, Miał lat dwadzieścia dwa, Miał sławę bohatera, A moc i dumę lwa./ Świsnęła mała kulka/I grób wyryła mu,/ Bohaterowi łoże,/ Posłanie wieczne – lwu.” – opiewa bohaterską śmierć Lisa-Kuli Adam Kowalski. Naczelny Wódz awansował pośmiertnie majora Leopolda Lisa Kulę podpułkownikiem i pułkownikiem, nadał mu order „Virtuti Militari”.
„Armaty mu dzwoniły”
Młode państwo polskie wystawiło młodemu bohaterowi wspaniały pogrzeb. Trumnę z ciałem poległego Lisa-Kuli przewieziono z honorami wojskowymi z Ukrainy do Warszawy. W kościele garnizonowym na placu Saskim ciało zostało wystawione na widok publiczny. Po kilku dniach trumnę przewieziono – przez Kraków do Rzeszowa. Na trasie przejazdu zgromadziły się ogromne tłumy. 16 marca 1919 roku w Rzeszowie odbyły się uroczystości pogrzebowe. Wielotysięczny orszak wyruszył z kościoła Świętego Krzyża na cmentarz na Pobitnem. Grób pokrył się stosem wieńców, wśród których nie zabrakło wieńca od Naczelnego Wodza, na szarfach widniał napis: „Mojemu dzielnemu chłopcu – Józef Piłsudski”. „Armaty mu dzwoniły,/ A nie żałobny dzwon./ Chorągwie się skłoniły/ Nad grobem, na czci znak,/A stara brać żołnierska/ Jak dzieci łkała tak./Sam nawet Wódz Naczelny/Łzy w dobrych oczach miał./Ukochanemu chłopcu/Na trumnę order dał.” – tak Adam Kowalski opisał w „Rapsodzie…” ostatnią drogę Lisa Kuli.
W okresie międzywojennym rozkwitł kult Lisa-Kuli. Z uwagi na jego bardzo młody wiek (w chwili śmierci miał niespełna 23 lata), a jednocześnie wyjątkowe zdolności bojowe i przywódcze przedstawiany był jako wzór dla młodego pokolenia. Imieniem Lisa-Kuli nazywano szkoły, ulice, został też patronem 23 Pułku Piechoty, a w czasie wojny 1920 roku jego imię nosił jeden z pociągów pancernych. Postać Lisa-Kuli weszła do programów nauczania historii w szkołach powszechnych i średnich.
17 i 18 września 1932 roku Rzeszów był świadkiem państwowych uroczystości odsłonięcia pomnika Lisa-Kuli na fragmencie półkulistego bastionu na pl. Farnym. Pomnik powstał z inicjatyw rzeszowian zrzeszonych w Komitecie Budowy Pomnika Leopolda Lisa-Kuli. Komitetowi przewodniczył gen. Kazimierz Sosnkowski, który razem ze zmarłym ukończył w 1913 roku legendarny kurs oficerski w Stróży. W skład komitetu wchodzili generałowie, legioniści, strzelcy, a także przedstawiciele Rzeszowa na czele z burmistrzem Romanem Krogulskim. Honorowy patronat nad budową pomnika objęła marszałkowa Aleksandra Piłsudska. Pomnik bohatera stojącego w bojowym kroku i dobywającego z pochwy szablę jest dziełem wybitnego rzeźbiarza prof. Edwarda Wittiga, autora wielu innych monumentów w okresie II RP. Artyście pozował brat Leopolda.
Rzeszowskie uroczystości miały wspaniały przebieg. Przybyły na nie tysiące gości, aż 5 tys. strzelców, w delegacji oficjalnej byli prezydent Ignacy Mościcki, premier Walery Sławek, marszałkowa Piłsudska z córkami Wandą i Jadwigą, oraz wielu generałów, oczywiście Sosnkowski i Rydz-Śmigły. W niedzielę, 18 września, na rzeszowskich błoniach została odprawiona msza św. polowa, po której wszyscy udali się na pl. Farny. Pomnik odsłonili: prezydent Mościcki, Marszałkowa i matka bohatera Elżbieta Kula.
Odtąd pl. Farny stał się miejscem patriotycznych i państwowych uroczystości, które uprzednio odbywały się w Rynku przed pomnikiem Kościuszki. Przyjeżdżające do Rzeszowa grupy legionistów i uczniów składały przed nim wieńce.
Niewygodny bohater
Po wybuchu II wojny światowej Niemcy zdemontowali pomnik bohatera. Do aktu wandalizmu doszło w nocy z 10 na 11 kwietnia 1940 roku; pomnik został rozebrany polskimi rękami, akcją kierował renegat z Łańcuta Twardon. Barbarzyńcy rozbili cały korpus monumentu, na szczęście Franciszkowi Kotuli udało się uratować głowę Lisa-Kuli, przechowywał ją w piwnicach kierowanego przez siebie muzeum w Rynku. Obecnie eksponowana jest w Muzeum Historii Miasta Rzeszowa.
W okresie PRL postać Lisa-Kuli znajdowała się na politycznym indeksie. II LO w Rzeszowie, gdzie się kiedyś uczył i które nosiło jego imię, po wojnie miało za patronów… bolszewickich Bohaterów Młodej Gwardii. Obecnie szkoła ponownie może pochwalić się patronatem swojego dzielnego wychowanka. Pomnik dłuta Edwarda Wittiga został odbudowany społecznymi i ponownie odsłonięty na placu Farnym w 1992 r.
„Otwórzcie złotą księgę,/Gdzie bohaterów spis./Na czele w niej widnieje/Pułkownik Kula-Lis./” – tymi słowami kończy się cytowany tu „Rapsod o pułkowniku Lisie-Kuli”. Księga bohaterskich czynów najukochańszego żołnierza Józefa Piłsudskiego jest dziś chętnie czytana przez wszystkich patriotów, którzy dają temu wyraz chociażby uczestnicząc w narodowych uroczystościach przed pomnikiem najmłodszego pułkownika Piłsudskiego.
Piotr Samolewicz


