
PRZEMYŚL, ORŁY. Niefrasobliwość i brak wyobraźni – tak najkrócej można opisać czwartkowe (10 listopada) wydarzenia, które miały miejsce w Przemyślu i nieodległych Orłach. W mieście skończyło się na strachu i wietrzeniu, w Orłach niestety tragicznie.
Jak poinformował rzecznik KM PSP w Przemyślu, mł. kpt. Marcin Lachnik, 18-letni mieszkaniec podprzemyskich Orłów usiłował najprawdopodobniej ułatwić sobie rozpalanie pieca w kotłowni w ten sposób, że użył do tego benzyny. Nadpalony kanister z jej resztkami znaleźli potem strażacy, Wszystko wskazuje na to, że po tych próbach nastąpiła eksplozja pieca. Nieprzytomnego młodego mężczyznę znalazła jego matka, która z pomocą sąsiadów wyniosła go przed dom. Niestety, pomimo długiej reanimacji nie udało się uratować 18-latka.
Tego samego dnia w Przemyślu w jednej z kamienic przy ulicy Śnigurskiego zapaliły się znajdujące się nad piecem kaflowym śmieci. W mieszkaniu natychmiast zrobiło się czarno od dymu, ale na szczęście nikomu nic się nie stało. Zajmująca mieszkanie na drugim piętrze matka z dwojgiem dzieci odmówiła konsultacji lekarskiej. Strażacy ugasili śmieci i wywietrzyli mieszkanie.
Co roku w sezonie grzewczym śmiertelne żniwo zbierają pożary i cichy zabójca, czyli czad. Czasem bywa tak, że tragedia wynika z niefrasobliwości i lekkomyślności samych ofiar. Naprawdę warto wcześniej pomyśleć o możliwych konsekwencjach.
emka


