Park chce uprzykrzyć im życie?

- Żyję w Kotani z gospodarki. Jeżeli powstanie korytarz migracyjny, nie będę miała dostępu do swojego pola - mówi zaniepokojona Krystyna Müller Fot. Ilona Dziedzic
– Żyję w Kotani z gospodarki. Jeżeli powstanie korytarz migracyjny, nie będę miała dostępu do swojego pola – mówi zaniepokojona Krystyna Müller Fot. Ilona Dziedzic

KREMPNA. Mieszkańcy gminy Krempna boją się, że przez plany Magurskiego Parku Narodowego mogą stracić dobytek swojego życia.

W planach Magurskiego Parku Narodowego jest stworzenie stref buforowych i korytarzy migracyjnych. Mieszkańcy nie zgadzają się z tym pomysłem, który, jak sądzą, zrujnuje ich obecne życie. Krystyna Müller z Kotani prowadzi duże gospodarstwo rolne. – Jeśli tak się stanie, nie będę miała z czego żyć!

W Kotani mieszka Krystyna Müller z rodziną. Niedawno, bo zaledwie parę lat temu, wprowadziła się do nowego domu. Obecnie jest na etapie budowy obory dla swoich dwudziestu krów. Ma również gęsi, kury, kaczki, świnie. Oprócz tego uprawia 4 ha 27 arów ziemi. Wszystko co ma, może stracić, jeśli powstaną strefy buforowe do 200 metrów od granicy parku na gruntach prywatnych i korytarze migracyjne dla zwierząt. W podobnej sytuacji jak pani Krystyna znajduje się niemalże cała miejscowość.

– Żyję w Kotani z gospodarki. Jeżeli powstanie korytarz migracyjny, nie będę miała dostępu do swojego pola. Drugim moim zmartwieniem są strefy buforowe, które pozbawią moją rodzinę utrzymania się. Jeżeli zapadnie decyzja na niekorzyść nie tylko mnie, ale wszystkich mieszkańców, wówczas nie będę miała z czego żyć, a zwierzęta czym wykarmić – mówi zaniepokojona Krystyna Müller z Kotani. – Dla mnie będzie to katastrofa, bo zabronione będzie wypasanie, czy koszenie jeżeli powstaną strefy buforowe. Podobna sytuacja będzie mieć miejsce jeśli powstanie korytarz migracyjny koło mojego domu. Wówczas nie będę mogła się ogrodzić – podkreśla pani Krystyna.

Plan ochrony Magurskiego Parku Narodowego nie został jeszcze zatwierdzony przez ministra środowiska i wciąż trwają negocjacje z lokalną społecznością. Do dyrekcji MPN cały czas wpływają od nich uwagi. Choć nie są wiążące do zatwierdzenia planu ochrony to mogą mieć szczególny wpływ na jego korektę. – Próbujemy coś zmieniać w tym planie ochrony, bo wykonawca planu dał 3-letnią rękojmię i w tym czasie możemy wykazywać błędy czy usterki. W tej chwili negocjując plan z mieszkańcami gminy Krempna mamy możliwość dokonania poprawek – wyjaśnia dyrektor Lesław Leśniak. – Plan ochrony to wymóg ustawy o ochronie przyrody, który sporządza się na okres 20 lat w parkach narodowych – dodaje.

Strefy buforowe tak naprawdę nie wiadomo, czy powstaną, czy też nie w przeciwieństwie do korytarzy migracyjnych, od których prawdopodobnie nie będzie odwrotu. Lesław Leśniak neguje, że mieszkańcy nie będą mogli uprawiać ziemi, czy prowadzić gospodarstwo. – Można uprawiać pole, jedynie nie można grodzić siatką. Ten korytarz istniał od zawsze i nawet mieszkańcy nie wiedzieli o jego istnieniu a zwierzęta przechodziły przez ich pole i nikomu to wiele nie przeszkadzało. Skoro zwierzyna ma korytarz, to niech tam zostanie, nie zabudujmy go, nie przegródźmy, niech ta zwierzyna przechodzi sobie spokojnie z jednej ostoi do drugiej – zaznacza dyrektor.

Dyrekcja MPN zaprzecza stwierdzeniu, że są przeciwko ludziom. Wręcz przeciwnie zaznaczył, że park to miejsce pracy wielu mieszkańców gminy Krempna, ale również atrakcja ściągająca turystów. Najważniejsze są w tym momencie rozmowy i znalezienie kompromisu dla obu stron.

Ilona Dziedzic

Leave a Reply

Your email address will not be published.