
ŻUŻEL. NICE PLŻ. Rozmowa z JANUSZEM STACHYRĄ, nowym trenerem Stali BETAD Leasing Rzeszów.
Janusz Stachyra będzie w najbliższym sezonie szkoleniowcem Stali BETAD Leasing Rzeszów. Na stanowisku trenera zastąpi Janusza Ślączkę. – Biorę, jak to się mówi, wszystko w pakiecie. Do moich obowiązków będzie należała przede wszystkim praca z pierwszą drużyną ale też i rzecz jasna ze szkółką – mówi o kulisach swojego powrotu do rzeszowskiego żużla JANUSZ STACHYRA.
– Długo zastanawiał się pan nad przyjęciem propozycji rzeszowskiego klubu?
– Spotkałem się z Hubertem Bańborem, sponsorem Dawida Lamparta. Porozmawialiśmy może ze 3 minuty i podaliśmy sobie rękę. Nie było zatem nudnych, przeciągających się rozmów tylko krótko, rzeczowo i na temat.
– Oprócz pierwszej drużyny, będzie pan również opiekował się rzeszowską młodzieżą…
– Jak coś robić, to porządnie. Nie można przecież młodzieży zostawić samej sobie. Jeżeli chodzi właśnie o młodzież, to jest ona moim oczkiem w głowie. Juniorzy zrobią krok do przodu. Mam takie ambicje. Kiedyś wyszkoliłem Dawida Lamparta, wyszkoliłem też jego brata, Wiktora, bo to przecież jest mój uczeń od A do Z. Mogę się pod tym śmiało podpisać i nikt tego się nie wyprze. Przyszedł do mnie chłopak w wieku 13 lat i praktycznie na jesieni, w wieku 14 lat stanął pod taśmą z Karolem Baranem i mu „wklepał”. Jest obecnie w szkółce dwóch innych chłopaków, którzy mam nadzieję, coś tam zapamiętali z tego, co ich kiedyś uczyłem. Młodzi chłopcy mają jeździć! Treningi, sparingi, turnieje indywidualne, par, drużynowe itp. Zobaczycie, co się będzie działo. Nie może być tak, że młodzi łażą po parkingu, paznokcie obgryzają i raz na trzy tygodnie wyjeżdżają na tor. Tor ma być czerwony od jeżdżenia!
– Ostatnio współpracował pan z Oskarem Polisem, miał pan też wziąć pod swoje skrzydła młodzież z Częstochowy. Rozumiem, że to już nieaktualny temat?
– W przypadku Oskara było widać duży progres, ale teraz całkowicie skupiam się na pracy w Rzeszowie. Co najwyżej, mogę mu coś doradzić przez telefon.
– Na Hetmańską przyjdzie także pana syn, Dawid?
– Nie ma takiej opcji. Dawid podpisał kontrakt w Opolu. Zresztą on musi pojeździć w II lidze, bo przecież w minionym sezonie prawie ogóle nie jeździł.
– Kto zatem dołączy do Stali?
– Cały czas szukamy. Mamy już pewne swoje typy, namierzonego zawodnika i mamy nadzieję, że ta sytuacja wyjaśni się w ciągu kilku najbliższych dni, bowiem chcemy ten temat zamknąć jak najszybciej. Zależy na tym też samemu zawodnikowi, bowiem chce wiedzieć, na czym stoi i spokojnie przygotowywać się do sezonu.
– Co pan powie o składzie Stali na przyszły sezon? Co będzie celem tej drużyny?
– Na konkretne plany przyjdzie jeszcze czas. Na razie musimy poukładać pewne sprawy, dosprzętowić młodzież, żeby wyglądała i jeździła, bo w tym sezonie już samym wyglądem odstraszała. Nie może tak być w I-ligowym klubie z takim tradycjami, jakie są w Rzeszowie. Tu zawsze byli wychowankowie, a ostatnio doszło do tego, że brało się juniora z Polski, jako „gościa”. Trzeba też zrobić porządek z torem czyli dosypać nowej nawierzchni i rzecz jasna zająć się dalszym poszukiwaniem sponsorów. Mam nadzieję, że pomogę w tym, żeby to wszystko drgnęło.
– Wspomniał pan o torze, na który w tym sezonie było sporo narzekań, a czarę goryczy przelała chyba wysoka porażka z Wybrzeżem Gdańsk…
– Powtarzalność toru, tak jak to było w PGE Ekstralidze, kiedy przygotowywałem nawierzchnię, jest bardzo ważna. Greg Hancock kiedyś przyjechał do Rzeszowa dopasować sprzęt i zadał mi pytanie, jak bardzo tor będzie się zmieniał w trakcie sezonu? Odpowiedziałem, że będzie to najwyżej 10 procent różnicy przez cały rok. Nie mógł w to uwierzyć, ale po sezonie powiedział „szacun”, bo faktycznie tak było. Była też powtarzalność na polach startowych i tak też będzie w przyszłym sezonie, bo w przeciwnym razie będziemy sobie sami robić krzywdę. Każdy tor ma nieść jednakowo. Jest to pracochłonne zadanie, ale po to właśnie tu jestem.
Rozmawiał Marcin Jeżowski



3 Responses to "– Tor ma być czerwony od jeżdżenia!"