
SIATKÓWKA KOBIET. ORLEN LIGA. Rzeszowianki odniosły pierwsze zwycięstwo w hali Podpromie, ale najadły się strachu.
Waleczny zespół z Bydgoszczy poddał się dopiero w piątym secie, który był popisem bułgarskiej przyjmującej Developresu SkyRes, Kremeny Kamenovej. To ona powinna otrzymać tytuł MVP meczu.
Adela Helić, do której powędrowała nagroda, zdobyła 10 punktów więcej od Kamenovej, lecz miewała już lepsze mecze. Tymczasem to Bułgarka uratowała Developresowi skórę, w tie-breaku była bowiem nie do zatrzymania. – To prawda. Skończyła wszystkie trudne piłki – zgodził się Jacek Skrok, trener gospodyń, który przed rozmową z dziennikarzami przeprosił za to, że… będzie się jąkał. – Cóż, Pałac napędził nam strachu. Jestem zresztą przekonany, że to samo zrobi w meczach z innymi mocnymi przeciwnikami. To bardzo dobrze poukładany, młody i zgrany zespół – chwalił bydgoszczanki, które wyjątkowo udanie rozpoczęły swój 25 sezon w elicie. Przed meczem w hali Podpromie zajmowały 4 miejsce, mając punkt więcej od Developresu.
Adela Helić, do której powędrowała nagroda, zdobyła 10 punktów więcej od Kamenovej, lecz miewała już lepsze mecze. Tymczasem to Bułgarka uratowała Developresowi skórę, w tie-breaku była bowiem nie do zatrzymania. – To prawda. Skończyła wszystkie trudne piłki – zgodził się Jacek Skrok, trener gospodyń, który przed rozmową z dziennikarzami przeprosił za to, że… będzie się jąkał. – Cóż, Pałac napędził nam strachu. Jestem zresztą przekonany, że to samo zrobi w meczach z innymi mocnymi przeciwnikami. To bardzo dobrze poukładany, młody i zgrany zespół – chwalił bydgoszczanki, które wyjątkowo udanie rozpoczęły swój 25 sezon w elicie. Przed meczem w hali Podpromie zajmowały 4 miejsce, mając punkt więcej od Developresu.
Kawa z „Jadzią”
Szkoleniowiec „Pałacanek”, Adam Grabowski pozostawał obojętny na komplementy. – Początek sezonu jest niezły, ale kto wie, czy nie zatrzymamy się na tych 10 punktach. Z drugiej strony, tabela jeszcze nie raz się przewróci, możecie być spokojni – mrugnął okiem w kierunku przedstawicieli mediów. Pojedynki rzeszowsko-bydgoskie mają krótką historię, ale niemal zawsze są zacięte. Ten sobotni trwał 2 godziny i wcale nie musiał zakończyć się po myśli wyżej notowanych gospodyń. – Gdy prowadziłyśmy 2-1, myślałam, że uda się wywieźć komplet punktów. Niestety, czwarta partia kompletnie nam nie wyszła. Nie „wyciągałyśmy” piłek w obronie, przestałyśmy przyjmować. A ta liga pokazuje, że wygrywa ten, kto dobrze zagrywa. Szkoda, iż tak to się skończyło – nie ukrywała rozczarowania Magda Jagodzińska, atakująca Pałacu, która w poprzednim sezonie ubierała koszulkę Developresu. – Miło było wrócić na Podpromie. Co prawda z poprzedniej ekipy zostały bodaj cztery koleżanki, ale na kawie i pogaduchach i tak się spotkałyśmy – uśmiechała się sympatyczna zawodniczka. „Jadzia”, na tym etapie rozgrywek jedna z najlepiej punktujących siatkarek Orlen Ligi, kilka miesięcy temu przeszła skomplikowaną operację barku. – Z tą częścią ciała jest OK. Teraz mam natomiast problem z kolanem. Cóż, sport to zdrowie – rozkładała ręce.
Znali ich na wylot
Developres podniósł się po nieoczekiwanej porażce w Pile i odczarował własne boisko. Rzeszowskim siatkarkom znów przytrafiały się jednak niepokojące przestoje. – To jest sport, emocje muszą być – żartowała środkowa Katarzyna Mróz, była zawodniczka Pałacu. – Ale tak poważnie: musimy zrobić wszystko, by tych strat było mniej. Już po ostatnim meczu w Pile rozmawiałyśmy, że popełniamy za dużo prostych błędów. Nie wiem, może zawodzi komunikacja? – zastanawiała się szalenie efektywna w sobotę siatkarka (skuteczność w ataku na poziomie 67 procent, 5 punktów zdobytych blokiem).
Trener Grabowski zwrócił uwagę na szalenie interesujący aspekt. – Możemy być zadowoleni, że ugraliśmy w Rzeszowie aż dwa sety. Drugi trener Developresu i statystyk jeszcze kilka miesięcy temu pracowali ze mną. To teraz wyjdź na boisko i wymyśl coś, gdy przeciwnik na wylot zna twoje mocne i słabe strony!
Najbliższe dwa mecze Developres zagra poza domem, w niemal sprinterskim tempie: w poniedziałek, 28 listopada, w Legionowie, a następnie w środę w Sopocie. – Oczywiście, że mi to nie pasuje – wyznał Jacek Skrok. – Pierwsze spotkanie będzie transmitowane, ale szkoda, że telewizja nie bierze pod uwagę, że kilkadziesiąt godzin później czeka nas kolejny mecz i musimy się przemieścić setki kilometrów. Potem mamy jeszcze jedną zbitkę: jedziemy do Łodzi, wracamy i zaraz gramy w Toruniu. Można było inaczej ułożyć kalendarz.
DEVELOPRES Rzeszów 3
PAŁAC Bydgoszcz 2
(21:25, 25:18, 21:25, 25:13, 15:9)
DEVELOPRES: Kaczmar 5, Helić 26, Żabińska 4, Mróz 13, Kaczorowska 14, Kamenova 16, Borek (libero) oraz Hawryła 1, Nickowska (libero), Paskova, Szczygieł.
PAŁAC: Pleśnierowicz 2, Jagodzińska 13, Misiuna 16, Krzywicka 18, Śmieszek 9, Kuligowska 9, Nowakowska (libero) oraz Maternia 6, Ziółkowska 1, Bałdyga.
Sędziowali: Marcin Walerzak i Mirosław Beń. MVP: Adela Helić (Developres SkyRes). Widzów 700.
Tomasz Szeliga
[print_gllr id=199267]



One Response to "Trener miał prawo się jąkać (ZDJĘCIA)"