
TARNOBRZEG. Rower, którym przemierza Polskę, waży blisko 100 kg.
60-letni rower, wojskowy ubiór, kawa w termosie i mapa. Niewiele zabiera ze sobą 55-letni Marek Buczyński z Warszawy, którego spotkaliśmy w Tarnobrzegu na progu jego kolejnej wyprawy. Mężczyzna od lat przemierza Polskę rowerem i niestraszna mu ani pogoda, ani dziurawe drogi, ani mknące obok niego tiry.
Niecodziennego podróżnika z całym ekwipunkiem spotkaliśmy w ogrodach Zamku Dzikowskiego w miniony piątek. Mężczyzna wybrał to miejsce jako punkt startowy dla swojej kolejnej wyprawy. Do Tarnobrzega przyjechał z Warszawy i tu miał się spotkać z kilkoma innymi przyjaciółmi, którzy tak jak on lubią rowerowe eskapady.
– Gdy wszyscy wchodzą do ciepłych mieszkań i włączają telewizory, to prawdziwi twardziele wyjeżdżają w Polskę, żeby ją smakować. Taki jest cel mojej kolejnej wyprawy – zdradza 55-letni Marek Buczyński. – Ostatnio podróżowałem w stronę Augustowa, teraz postanowiliśmy wybrać się do Krakowa. Tu w Tarnobrzegu spotkam się z kolegami z Rzeszowa i Lublina.
Gdyby 55-latek poruszał się na współcześnie wyprodukowanym rowerze zapewne nie zwrócilibyśmy na niego uwagi. Cyklista korzysta jednak z liczącej prawie 60 lat konstrukcji niemieckiej. Jego dwukołowiec jest dodatkowo wyposażony w boczne metalowe bagażniki. Łącznie waży około 100 kg.
– Najważniejsze w poruszaniu się takim rowerem jest zachowanie równowagi. Nie da się nim także poruszać po zbyt grząskim, nierównym terenie. Rozpędzenie się nim także wymaga trochę wysiłku. Gdy złapie już jednak swój rytm, to porusza się z prędkością ok. 10 km na godzinę i jedzie się nim naprawdę doskonale – zdradza rowerzysta.
Mężczyzna oprócz oryginalnego roweru ma na swoim wyposażeniu także mapę, termos, trochę ubrań, nóż przypięty do pasa, którym był przepięty, a nawet broń.
– Wszystko po to, aby zwrócić na siebie uwagę – śmieje się pozytywnie zakręcony rowerzysta, który po zwiedzeniu Zamku Dzikowskiego udał się w dalszą podróż z kompanami.
mrok


