
RZESZÓW. Bez planu zagospodarowania przestrzennego…
Ratusz jakiś czas temu ogłosił przetarg na sprzedaż nieruchomości położonej w rejonie ulic Granicznej i Zielonej. Jednak radni na wtorkowej sesji zdecydowali się uchylić uchwałę, w której w listopadzie 2015 roku zgodzili się na zbycie tej działki. Skąd taka decyzja?
Zdaniem części radnych, sprzedaż działek położonych w rejonie ulic Granicznej i Zielonej powinna się odbyć dopiero po uchwaleniu Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego, który określi warunki zabudowy nieruchomości i pozwoli na sprzedaż działek poza rygorami ustawy o ochronie gruntów rolnych, tym samym umożliwiając osiągnięcie odpowiednio wysokiej ceny. Ustawa nakazuje sprzedaż tej działki w pierwszej kolejności rolnikowi bądź kościołowi.
– Przetarg został ogłoszony zgodnie z przepisami, a działka została wyceniona jako inwestycyjna – mówił wiceprezydent Gotkowski tłumacząc radnym, że kwota, jaką miasto uzyska za sprzedaż, nie jest zaniżona. – Prawdą jest, że w międzyczasie nastąpiła zmiana przepisów. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rolnik wykupił tę działkę, ale przepisy zobowiązują go do prowadzenia na tej działce działalności rolniczej przez 10 lat.
Deweloperzy rolnicy
Radny Robert Kultys przyznał, że w ostatnim czasie zgłosiło się do niego kilku inwestorów, mówiąc wprost, że formalnie są rolnikami i są zainteresowani kupnem tej działki.
Trzy działki o łącznej powierzchni ok. 1,5 ha zostały przez rzeczoznawcę wycenione na 3,2 mln zł. Część radnych twierdzi, że miasto zamiast sprzedawać te tereny, powinno je zagospodarować zgodnie z potrzebami mieszkańców. Był już pomysł, aby w tym miejscu powstały trzy nowoczesne akademiki.
Mieszkańcy mają inne potrzeby
Andrzej Dec, przewodniczący Rady Miasta, przekonywał, że ten obszar nie powinien być komercyjnie zagospodarowany: – Drabinianka potrzebuje terenów o charakterze zieleni, rekreacyjnym, czy budowy domu kultury, którego tam nie ma.
– Dobrze byłoby, żeby uwzględnić tutaj wnioski mieszkańców, bo miasto jako właściciel może inwestować na tej działce – mówiła Jolanta Kaźmierczak, przewodnicząca komisji inwestycji. – My chcemy, żeby tam powstały inwestycje, a nie żeby rolnik zakupił tę ziemię i przez 10 lat prowadził tam działalność rolniczą, dlatego najlepiej uchylić uchwałę ze zgoda na zbycie działki i najpierw uchwalić Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego – wyjaśniała.
Blanka Szlachcińska



2 Responses to "Miasto nie sprzeda działki przy ulicy Granicznej"