PLUSLIGA. Resovio, tak nie wypada, czyli…
Asseco Resovia w pojedynku z jednym z najsłabszych zespołów PlusLigi, BBTS-em, była w sporych opałach. Przegrywała 1-2 i dopiero w tie-breaku udowodniła swoją wyższość, ale straciła punkt. Wicemistrz Polski, mimo zwycięstwa, znów nie zachwycił swoją grą.
W trzyletniej historii pojedynków Resovii z BBTS-em zespół z Bielska-Białej wygrał zaledwie seta. W sobotni wieczór na Podpromiu już w inauguracyjnej partii zaskoczył wicemistrzów Polski. Bielszczanie grali odważnie, a w nerwowej końcówce wykazali więcej zimnej krwi. Z kolei gospodarzy po przegranym secie kibice… nagrodzili sporą porcją gwizdów.
– Już w I secie gra się nam nie układała. Wynik był właściwie cały czas na styku, prowadzenie zmieniało się na korzyść jednego lub drugiego zespołu, ale nie byliśmy w stanie wypracować sobie bezpiecznej przewagi. W siatkówce tak już jest, że przy równym wyniku w końcówce przegrywa się pojedynczymi akcjami i tak było w naszym przypadku – mówi Jochen Schöps, kapitan Asseco Resovii, która kolejną partię rozpoczęła od mocnego uderzenia, prowadząc 8:1. Nie do zatrzymania był niezawodny Gavin Schmitt i wydawało się, że kolejne dwa sety będą dla resoviaków formalnością. – Zaczęliśmy grać lepiej i wydawało się, że pójdziemy za ciosem. Potem jednak rywale postawili nam trudniejsze warunki. Widać było, że nie mają nic do stracenia, sporo ryzykowali, a ich atutem była zagrywka. My z kolei mieliśmy problemy z regularnym serwisem, popełnialiśmy błędy i przez to sami utrudnialiśmy sobie grę. Kiedy zagrywka nie jest naszym mocnym punktem, mamy duże problemy ze skuteczną grą i to jest coś, nad czym musimy szczególnie pracować – mówi niemiecki atakujący wicemistrzów Polski.
Bielszczanie ani na moment nie zamierzali odpuszczać i w III secie szybko uzyskali kilkupunktową przewagę (5:8). Przy stanie 10:15 trener Andrzej Kowal dokonał podwójnej zmiany i wydawało się, że Lukas Tichacek i Jochen Schöps będą w stanie odmienić styl gry zespołu. Przewaga bielszczan w pewnym momencie stopniała do dwóch punktów. Po autowym ataku Bartłomieja Lipińskiego na tablicy wyników było 21:22, ale trener Paweł Wrzeszcz poprosił o wideo weryfikację, która wykazała, że piłka dotknęła rzeszowski blok i BBTS wygrywał 23:20. Takiej okazji goście już nie wypuścili z rąk i na Podpromiu zapachniało znów megasensacją. Resoviacy wyraźnie podrażnieni takim obrotem sprawy pewnie wygrali kolejnego seta doprowadzając do tie-breaka. W nim bohaterem okazał się Marcin Możdżonek. Środkowy wicemistrzów Polski stanął w polu serwisowym przy stanie 4:3 i wówczas zaczęły się olbrzymie problemy rywala w przyjęciu. Gospodarze wygrywali 9:3 i tej wysokiej przewagi już nie zaprzepaścili. – Dobrze, że po słabszym fragmencie meczu w naszym wykonaniu byliśmy w stanie zacząć lepiej grać i przede wszystkim kontrolować wynik tego spotkania – dodaje Schöps.
ASSECO RESOVIA 3
BBTS Bielsko-Biała 2
(28:30, 25:16, 21:25, 25:18, 15:10)
RESOVIA: Drzyzga, Ivović 9, Lemański 4, Schmitt 21, Winters 13, Możdżonek 8 oraz Wojtaszek (libero), Dryja, Nowakowski 6, Schops 2, Tichacek 4, Perrin 8.
BBTS: Storozhylov 2, Lipiński 10, Gaca 6, Gryc 22, Bartos 4, Siek 4 oraz Koziura (libero), Janeczek 1, Bieńkowski, Czauderna (libero), Modzelewski 12, Grzechnik.
Sędziowali: P. Ignatowicz (Opole) i K. Sokół (Wrocław). Widzów: 4050. MVP: Gavin Schmitt.
rm
[print_gllr id=200474]


