
Wybitny zapaśnik Andrzej Supron o potrzebie uprawiania sportu, medalu, który zwrócił do MKOl-u i życiu w świetle telewizyjnych kamer.
– Co pana sprowadza do Rzeszowa?
– Akcja ministerialna „MaÅ‚y mistrz – zapasy w każdej szkoleâ€, której jestem ambasadorem. Upowszechniam tÄ™ dyscyplinÄ™ sportu nie tylko dlatego, że uprawiaÅ‚em zapasy, ale z uwagi na to, iż sam jestem trenerem, nauczycielem i rodzicem. Warto sobie uÅ›wiadomić, że zapasy w poczÄ…tkowej fazie sÄ… najlepszÄ… dyscyplinÄ… ogólnorozwojowÄ… dla mÅ‚odego czÅ‚owieka. AngażujÄ… caÅ‚y aparat ruchowy oraz wzmacniajÄ… u dzieci poczucie wÅ‚asnej wartoÅ›ci.
– W jaki sposób?
– W zapasach istnieje podziaÅ‚ na kategorie wagowe. I bardzo czÄ™sto ten grubasek, niedoceniany, odpychany, staje do walki w drużynie, wygrywa i jest hero! Koledzy siÄ™ cieszÄ…, noszÄ… go na rÄ™kach, no coÅ› piÄ™knego! Poza tym zapasy sÄ… Å›wietnÄ… dyscyplinÄ… wyjÅ›ciowÄ… do każdego innego sportu. Wybitni sportowcy zaczynali od zapasów, a w krajach rozwiniÄ™tych znajdujÄ… siÄ™ one w programach szkół. Nie dlatego, że sÄ… piÄ™kne i wszyscy je kochajÄ…, tylko dlatego, iż wszechstronnie rozwijajÄ…. Bardzo mocno walczÄ™ o to, by zapasy trafiÅ‚y do polskich szkół.
– Czemu w Polsce tego nie rozumiemy, skoro to jest takie oczywiste?
– Hmm, nic nie jest Å‚atwe. Czasami rzeczy oczywiste nie sÄ… takie oczywiste (Å›miech). Dlatego trzeba o to walczyć, przekonywać, pokazywać. Na szczęście mam ogromnego sprzymierzeÅ„ca, czyli… fizjologiÄ™. Dzieciaki majÄ… tak wielkie pokÅ‚ady testosteronu, że chcÄ… to gdzieÅ› rozÅ‚adować. MajÄ… też wielkÄ… potrzebÄ™ rywalizacji. Najlepiej gdy sÄ… to zawody szkoÅ‚a na szkołę, bo wtedy siÄ™ angażujÄ… na caÅ‚ego. Pokazujemy im zatem, że sport może być emocjonujÄ…cy i piÄ™kny. Trzeba dzieciakom dawać nagrody, medale, pobudzać je. Wtedy jest szansa, że wyciÄ…gniemy ich z wirtualnego Å›wiata komputerów, konsoli do gier i telewizji. Sport w naszym spoÅ‚eczeÅ„stwie musi być doceniany! Przecież niesie za sobÄ… najlepsze wartoÅ›ci, pozytywnÄ… energiÄ™.
– Wysportowane spoÅ‚eczeÅ„stwo to zdrowsze spoÅ‚eczeÅ„stwo.
– Kolejna oczywistość… Inwestycja po latach zwróci siÄ™ po wielokroć. Nie każdy zostanie mistrzem, ale żeby móc nim zostać, musi gdzieÅ› tego bakcyla sportowego zÅ‚apać. Czasem sÅ‚yszÄ™: zapasy to muskuÅ‚y i nic w gÅ‚owie. Bzdura! MÅ‚odzieniec wysportowany lepiej przyswaja wiedzÄ™, nauka nie przysparza mu problemów. RobiÄ™ co w mojej mocy, by popularyzować sport. To bowiem moja pasja, caÅ‚e moje życie. Poza tym, mam mÅ‚odego syna. Kocham go jak dziadek, ale chcÄ™ wyglÄ…dać jak ojciec (Å›miech).
– Jest pan sportowcem speÅ‚nionym?
– ZdobyÅ‚em 16 medali igrzysk olimpijskich, mistrzostw Å›wiata i Europy. Gdyby nie kontuzje, byÅ‚oby ich pewnie ze dwadzieÅ›cia. Jasne, brakuje mi zÅ‚ota olimpijskiego. Na minutÄ™ przed koÅ„cem walki jeszcze byÅ‚em mistrzem, lecz jak wiemy, czasem nie zawodnik decyduje o wyniku, a sÄ™dziowie. Jednak nie chcÄ™ do tego wracać, taka byÅ‚a wówczas polityka… Generalnie, tak wiele razy sÅ‚uchaÅ‚em Mazurka DÄ…browskiego, że czujÄ™ siÄ™ sportowcem speÅ‚nionym.
– MKOl zwróciÅ‚ panu srebrny medal olimpijski, który oddaÅ‚ pan w proteÅ›cie przeciwko decyzji o usuniÄ™ciu zapasów z listy sportów olimpijskich?
– DziÅ› już wiem, że ten niedorzeczny pomysÅ‚ byÅ‚ prztyczkiem w nos prezydenta Å›wiatowej federacji zapaÅ›niczej, który nie współpracowaÅ‚ z MKOl-em, nie tworzyÅ‚ komisji kobiet, planów na AfrykÄ™, przeszkadzaÅ‚a mu obecność telewizji i Internetu. Na szczęście, w MKOl poszli po rozum do gÅ‚owy i zapasy zostaÅ‚y uratowane. Ja uznaÅ‚em, że zapasy ze swojÄ… historiÄ… i tradycjÄ… sÄ… synonimem przynależnoÅ›ci do rodziny olimpijskiej i jeÅ›li nas nie chcecie, to proszÄ™, weźcie sobie mój medal. Podobnie zachowaÅ‚ siÄ™ reprezentant BuÅ‚garii. ZrobiÅ‚o siÄ™ o tym dość gÅ‚oÅ›no, ale medalu mi nie oddano. ZresztÄ…, nie martwi mnie to. Zajmuje on ważne miejsce w Muzeum Sportu w Lozannie w gablocie: „Medale zwróconeâ€. Mistrzów olimpijskich jest wielu, tych, którzy z różnych pobudek medali siÄ™ pozbyli, raptem szeÅ›ciu czy siedmiu. Jestem w elitarnym gronie!
– Rzeszów ma wielkie tradycje w zapasach, a w Stali wzorowo pracujÄ… z mÅ‚odzieżą. Czy sÅ‚yszaÅ‚ pan jednak o problemach klubu? O tym, że nie majÄ… gdzie trenować, że otrzymujÄ… z miasta gÅ‚odowÄ… rocznÄ… dotacjÄ™ w wysokoÅ›ci 24 tysiÄ™cy zÅ‚?
– SÅ‚yszaÅ‚em, dlatego wstawiÄ™ siÄ™ za klubem u waszego prezydenta (kilka godzin po naszej rozmowie Andrzej Supron miaÅ‚ spotkanie w ratuszu z wÅ‚adzami Rzeszowa – red.). Postaram siÄ™ go przekonać, że sport to najlepsza inwestycja. Może coÅ› wskóram?
– Rzeszów dobrze siÄ™ panu kojarzy…
– Zgadza siÄ™. W 1971 roku zdobyÅ‚em tu swój pierwszy tytuÅ‚ mistrza Polski seniorów. MaÅ‚o kto mnie znaÅ‚ i poważnie traktowaÅ‚, tymczasem „wytrzepaÅ‚em†wszystkich. Tak siÄ™ zaczęła moja piÄ™kna kariera.
– UżyÅ‚ pan wtedy swojego sÅ‚ynnego sprytu?
– Rzutu przez „Biodro Suprona?â€. OczywiÅ›cie, że tak! Zawsze mnie pytajÄ…, panie Andrzeju, jakie medale cieszÄ… pana najbardziej. Odpowiadam wiÄ™c: zdobyte w sytuacji, kiedy jeszcze na mnie nie liczono i gdy już mnie skreÅ›lono. PamiÄ™tam mistrzostwa Å›wiata w Budapeszcie, miaÅ‚em 31 lat. Niektórzy pukali siÄ™ w czoÅ‚o: Andrzej, po co tam jedziesz. Za stary jesteÅ› – odradzali. A przegraÅ‚em dopiero w finale!
– SkÄ…d u pana ta przebiegÅ‚ość na macie? Czyżby pomogÅ‚y zabawy na ulicach Warszawy?
– MiaÅ‚em starszego brata, który laÅ‚ mnie regularnie, po kilka razy dziennie. A ja mu nigdy nie odpuszczaÅ‚em (Å›miech). RywalizowaliÅ›my na podwórku, pewnego razu ktoÅ› przyniósÅ‚ wiadomość: można siÄ™ sprawdzić w zapasach. PoszedÅ‚em, zapisaÅ‚em siÄ™ do szkółki, okazaÅ‚o siÄ™, iż mam talent.
– A przydomek „Król†– skÄ…d siÄ™ wziÄ…Å‚?
– NiezrÄ™cznie chwalić samego siebie, ale prawda jest taka, że dysponowaÅ‚em technikÄ…, która wzbudzaÅ‚a podziw. No i byÅ‚em duszÄ… towarzystwa.
– MyÅ›laÅ‚em, że pseudonim zrodziÅ‚ siÄ™, gdy odebraÅ‚ pan nagrodÄ™ z rÄ…k szwedzkiego nastÄ™pcy tronu.
– Książę Gustaw II wrÄ™czyÅ‚ mi wyróżnienie dla najlepszego technika. Po mistrzostwach Å›wiata, w których wygraÅ‚em wszystkie walki przed czasem, bez straty punktu, zaczÄ™li na mnie woÅ‚ać Profesorâ€. ZgrywaÅ‚em siÄ™ wtedy, że jeszcze nie ukoÅ„czyÅ‚em technikum górniczego, a już zostaÅ‚em najlepszym technikiem na kontynencie. I że mam tytuÅ‚ profesorski, choć nie ukoÅ„czyÅ‚em studiów (Å›miech).
– Zawsze byÅ‚ pan taki wygadany?
– Jestem gawÄ™dziarzem, to prawda. Nie ukrywam, dbaÅ‚em trochÄ™ o to, żeby – gdy przyjdÄ… dziennikarze – nie powtarzać frazesów, tylko opowiadać barwnie, wÅ‚asnymi sÅ‚owami. CzujÄ™ siÄ™ trochÄ™ jak czÅ‚owiek renesansu: prowadziÅ‚em programy, wystÄ™powaÅ‚em w filmach, Å›piewam, taÅ„czÄ™, biorÄ™ udziaÅ‚ w telewizyjnych show, próbujÄ™ zaszczepić na polski grunt wrestling.
– Energii i pomysłów panu nie brakuje. Mam też wrażenie, że Å›wietnie siÄ™ pan czuje w Å›wiecie celebrytów.
– Wie pan, to ludzie chcÄ… mnie postrzegać jak kogoÅ› wyjÄ…tkowego albo, jak to pan ujÄ…Å‚, celebrytÄ™. A mnie ktoÅ› kiedyÅ› ostrzegÅ‚: Andrzej, uważaj, żeby „sodówka†ci nie odbiÅ‚a. I tego siÄ™ trzymam przez caÅ‚e życie.
– Gdy wpisać w wyszukiwarkÄ™ „Andrzej Supron†najpierw wyskakuje pana sylwetka na Wikipedii, a potem dziesiÄ…tki artykułów z plotkarskich mediów o tym, że ożeniÅ‚ siÄ™ pan z dużo mÅ‚odszÄ… od siebie kobietÄ….
– Cóż, mam Å›wiadomość, że wiele osób zna mnie tylko z telewizji. WychodzÄ™ z zaÅ‚ożenia, że skoro mnie tam zapraszajÄ…, to widocznie mam coÅ› ciekawego do powiedzenia. Korzystam z tego przywileju, upowszechniajÄ…c m.in. zapasy i sport w ogóle. SÄ… ludzie, którzy czyniÄ… mi z tego powodu zarzut, uważajÄ…, że siÄ™ lansujÄ™. Nie majÄ… racji.
Rozmawiał Tomasz Szeliga


