
KRAJ. Nerwowe i złośliwe zachowanie marszałka Kuchcińskiego doprowadziło do największego kryzysu parlamentarnego w tej kadencji Sejmu.
Awantura Sejmie, kilkutysięczny protest pod nim i protesty w całej Polsce, nielegalnie, zdaniem opozycji i konstytucjonalistów, przegłosowany budżet państwa na rok 2017. W takich burzliwych okolicznościach minął weekend w Sejmie.
Wszystko zaczęło się od skandalicznych planów PiS względem ograniczenia dostępu dziennikarzy do Sejmu, jakie mają wejść w życie od 1 stycznia 2017. Chodzi m.in. o zakaz nagrywania obrad Sejmu i radykalne ograniczenie liczby dziennikarzy uprawnionych do wstępu do parlamentu. Ograniczenia nakładane przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego to przecież nic innego, jak jawne uderzenie w prawo obywateli do tego, by wiedzieli, co politycy robią z naszym państwem, a ograniczenie tego prawa może stanowić niebezpieczeństwo dla demokratycznych zasad. Nic zatem dziwnego, że plany PiS napotkały opór opozycji, czego wyrazem było przyjście w piątek do sali obrad posłów z kartkami z napisem „Wolne media w Sejmie”.
Błędna decyzja marszałka o wykluczeniu posła
Kryzys w Sejmie rozpoczął się w piątek przed godz. 16 podczas głosowania nad projektem budżetu na 2017 rok. Poseł Michał Szczerba z PO wszedł na mównicę z kartką z napisem: „Wolne media w Sejmie” i chciał zgłosić merytoryczną poprawkę do budżetu. Po tym, jak powielił kartkę na mównicy i rozpoczął swoją wypowiedź, marszałek Kuchciński przywołał go do porządku. Poseł zdjął kartkę i próbował mówić dalej, ale zdenerwowany marszałek wyłączył mu mikrofon i wykluczył go z obrad, żądając opuszczenia sali przez posła. Po tym została ogłoszona przerwa. Błędna i niedopuszczalna decyzja marszałka Kuchcińskiego, który, według relacji dziennikarzy, był tego dnia bardzo zdenerwowany, napotkała sprzeciw ze strony opozycji – posłowie zjednoczyli się i zablokowali mównicę sejmową. Odśpiewali hymn narodowy i skandowali do marszałka „Przywróć posła!” oraz „Demokracja”. Otoczyli również fotel marszałka. Ten chciał się ponoć wycofać z kontrowersyjnej decyzji, ale pod wpływem prezesa Kaczyńskiego ostatecznie pozostał przy swoim.
Nerwowa atmosfera udzieliła się również prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu.
Podczas blokady sejmowej mównicy Maria Janyska, posłanka PO, zapytała go, dlaczego nie protestuje przeciwko ograniczaniu wolności mediów w Sejmie. – „Idź do diabła” – usłyszała w odpowiedzi od prezesa, a całą sytuacje uwieczniła na nagraniu. Nagranie zamieściła również po jakimś czasie posłanka PO Agnieszka Pomaska. „Idź do diabła!” Tak Prezes Kaczyński odpowiedział na słowa, że z ich cenzurą też damy radę. Już wiadomo, komu najbardziej przeszkadzają media” – skomentowała sprawę na Twitterze.
Obrady w Sali Kolumnowej
Następnie posłowie PiS opuścili salę obrad Sejmu i udali się do Sali Kolumnowej, gdzie miało się odbyć posiedzenie klubu. Tymczasem o godz. 21.30 na telebimach w Sejmie pojawiła się informacja, że obrady zostały przeniesione właśnie do Sali Kolumnowej. Część posłów opozycji celowo pozostała w sali obrad, a część, choć próbowała dostać się do Sali Kolumnowej, nie została do niej wpuszczona przez Straż Marszałkowską. Na tak ważne głosowanie nie wpuszczono również dziennikarzy! W głosowaniach posłowie uchwalili budżet na 2017 r., wcześniej odrzucony został blok poprawek opozycji, zaakceptowano blok poprawek zgłoszony przez PiS. Posłowie uczestniczący w obradach głosowali przez podniesienie ręki. W głosowaniu nad budżetem udział wzięło 236 posłów, za jego uchwaleniem było 234, przeciw dwoje, nikt się nie wstrzymał od głosu – takie informacje podał marszałek Sejmu Marek Kuchciński po głosowaniu.
Opozycja: „Budżet przyjęto nielegalnie”
Ale posłowie opozycji są zdania, że budżet przegłosowano nielegalnie, bo nie było kworum. Przewodniczący klubów opozycyjnych podważają też legalność „blokowego” głosowania nad budżetem, gdy kolejne poprawki nie były głosowane jedna po drugiej, ale zostały połączone w bloki, nad którymi później głosowano. Ponadto Platforma Obywatelska twierdzi, że posłowie PiS złamali prawo, podpisując listy obecności już po formalnym zamknięciu posiedzenia Sejmu, co jest nielegalne i podważa ważność głosowań.
„PO ZAMKNIĘCIU OBRAD posłowie PiS fałszują listy obecności!!! Jawnie poświadczają nieprawdę w dokumencie, jakim jest lista obecności. Ministrowie Ziobro i Zieliński (ten od konfetti). To samo zrobił Kamiński, koordynator służb!” – napisał na Facebooku poseł PO Krzysztof Brejza, który umieścił na nim również nagranie. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, zdaniem Brejzy, podpisał się na liście obecności 10 minut po zamknięciu obrad! Mariusz Kamiński miał zrobić tak samo, a na filmie widać składającego podpis wiceministra Jarosława Zielińskiego. – To przestępstwo. Jarosław Kaczyński chciał, ale jak zobaczył, że jest to nagrywane, nie podpisał – słychać na nagraniu.
Jak się okazuje, sprawa będzie miała swoje konsekwencje. Grzegorz Schetyna, szef PO, zapowiedział na drugi dzień po tym wydarzeniu, że złoży w tej sprawie doniesienia do prokuratury. – To, co widzieliśmy wczoraj, to lista hańby, lista kłamstwa, a nie lista obecności legalnego posiedzenia. Wszyscy ci, którzy łamali prawo, muszą liczyć się z tym, że za to prawnie odpowiedzą – mówił w wywiadzie.
Do sprawy głosowania w Sali Kolumnowej odnieśli się również konstytucjonaliści.
– Ustawy podjęte w Sali Kolumnowej są nielegalne, ponieważ zostały przyjęte w sposób niezgody z Konstytucją i Regulaminem Sejmu, chociażby z tego tytułu, że uniemożliwiono części posłów wzięcie udziału w głosowaniu. W tej sytuacji kwestia kworum jest wtórna, w stosunku do naruszenia podstawowych praw parlamentarzystów – mówił w jednym z wywiadów dr. hab. Jacek Zaleśny, politolog i konstytucjonalista z UW.
W efekcie PO, Nowoczesna i PSL zażądały od marszałka Kuchcińskiego zwołania na 20 grudnia posiedzenia Sejmu „uznając za nielegalne obrady w Sali Kolumnowej”. Liderzy tych trzech ugrupowań wystosowali pismo w tej sprawie do marszałka Sejmu. Zarzucili PiS, że podczas głosowania w Sali Kolumnowej nie było kworum i nie wiadomo, kto właściwie głosował, a w sali znajdowały się osoby, które nie są posłami.
Tysiące ludzi przed Sejmem
Podczas gdy posłowie PiS przyjmowali budżet, przed Sejmem zgromadziło się kilka tysięcy osób. Demonstranci skandowali: „Przebrała się miarka Kaczyńskiego Jarka”, „Nie wyjdziecie do Wigilii”, „My jesteśmy suwerenem”, „Wyjdź tchórzu”.
Około północy zablokowano wyjście z gmachu Sejmu m.in. od ul. Wiejskiej oraz od. ul. Górnośląskiej. Do protestujących po zakończeniu obrad Sejmu dołączyli posłowie sejmowej opozycji, PO i Nowoczesnej. Przed godziną trzecią w nocy, gdy Sejm opuszczała premier Szydło i prezes Kaczyński, doszło do zamieszek. Wyjazd polityków próbowali zablokować demonstrujący. Doszło do przepychanek, a policjanci poturbowali demonstrantów.
W sobotę i niedzielę Straż Marszałkowska nie pozwoliła dziennikarzom wejść do gmachu Sejmu na podstawie okresowej przepustki, pomimo tego, że jest ona ważna do końca roku. Straż Marszałkowska poinformowała dziennikarza PAP, że nadal obowiązuje zakaz marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego wprowadzony do wtorku do godz. 10.
Ciemno i zimno w sali plenarnej
Tymczasem kilkunastu przedstawicieli opozycji od piątku wciąż jest w sali plenarnej. Osoby te zmieniają się z innymi co 3-4 godziny, a w Internecie na bieżąco publikują informacje i zdjęcia z tego, co się dzieje na miejscu. W sali plenarnej wyłączono prąd i ogrzewanie. W ocenie ekspertów jest to decyzja infantylna, świadcząca o prymitywnej złośliwości. Ciekawe kto za to odpowiada? Najprawdopodobniej za decyzją tą stoi ktoś z Prezydium Sejmu, czyli marszałek lub któryś z wicemarszałków.
„Ciemno, zimo, ale jesteśmy z Wami! Nie poddamy się, nie oddamy Sejmu” – napisała na swoim profilu na Twitterze posłanka PO, Kinga Gajewska.
Jak zapowiadał lider PO Grzegorz Schetyna, posłowie opozycji będą przebywać w sali sejmowej do wtorku – na ten dzień zaplanowano obrady Senatu.
Opr. Na podst. TVN 24.pl, Onet.pl., Wp.pl



17 Responses to "Zamach na wolność mediów"