
I LIGA. Liczby nie kłamią? Z pewnością dają pewien obraz o jesiennych wydarzeniach na zapleczu ekstraklasy.
Która z drużyn cieszyła się największą sympatią sędziów? Kiedy zdobywano najwięcej goli? W jakich miastach zapełniały się trybuny? – na te i wiele innych pytań odpowiadamy w poniższym tekście. Stanowi on kolejny dowód na atrakcyjność I ligi.
Obrońcy bez skazy
Stal jest jedyną drużyną, przeciwko której nie podyktowano rzutu karnego. Na przeciwnym biegunie znajduje się inny beniaminek – Wisła Puławy. Sędziowie karali ją aż 8-krotnie. Ciekawie prezentuje się stosunek karnych obronionych do nieobronionych u Sandecji Nowy Sącz. Bramkarze „Górali” osiągnęli fantastyczną 50-procentową skuteczność, trzykrotnie ratując swój zespół z opresji.
Ulubieńcy sędziów
W tej klasyfikacji bierze się pod uwagę różnicę pomiędzy karnymi podyktowanymi dla danej drużyny i przeciwko niej. Biało-niebiescy są na wysokim, trzecim miejscu – dwukrotnie cieszyli się bowiem z bramek zdobywanych „z wapna”. Karne wykonywał Kamil Radulj, najlepszy technik w drużynie, który w Bielsku-Białej strzelił z zimną krwią, niczym kiedyś Antonin Panenka. – Powinien przeprosić bramkarza – śmiali się działacze Stali, doceniając kunszt swojego zawodnika. Ulubieńcami arbitrów są piłkarze Chojniczanki Chojnice (5 karnych dla nich, 1 przeciwko nim), tuż za nimi plasuje się GKS Katowice (5-2).
Pechowiec rundy
To Grzegorz Goncerz. Napastnik GKS-u Katowice zmarnował jesienią aż trzy rzuty karne! Ogółem strzelił jednak 5 bramek, m.in. dającą Ślązakom zwycięstwo nad Stalą. Wracając do „11” – wykorzystano 44 z 58, co daje niezbyt chwalebną 76-procentową skuteczność.
Dżoker z Solskiego
Średnio 153 minut potrzebował napastnik Stali Dorian Buczek, by trafić do siatki. Wyprzedził w tej klasyfikacji (brano pod uwagę piłkarzy, którzy zdobyli przynajmniej 2 gole) Kamila Zapolnika z Wigier Suwałki (156 minut) i Adriana Paluchowskiego ze Znicza (164).
Bramek co niemiara
W 167 meczach zdobyto 416 goli, co daje średnią 2,49 bramki na mecz. Częściej trafiano w drugich połowach (58 proc.) i w meczach u siebie (gospodarze strzelili 54 procent wszystkich goli). Stal zdobyła 17 goli – to dopiero 14 wynik w lidze. Grę w obronie poprawiła w drugiej części rundy i dlatego w tej klasyfikacji też nie wypada zbyt okazale. Straciła 27 bramek, gorszym bilansem może się „poszczycić” tylko 5 drużyn. Pamiętajmy jednak, że biało-niebiescy wrócili z Suwałk z bagażem 6 goli. 0-6 z Wigrami to była najwyższa porażka gości w całej lidze.

Trzy czerwone
Dużo lepiej wypadają mielczanie w klasyfikacji Fair Play. Sędziowie 39 razy karali ich żółtymi kartkami, trzykrotnie – czerwonymi. Najrzadziej do fauli uciekali się piłkarze Miedzi, Podbeskidzia i Górnika, największymi brutalami okazali się zawodnicy Chojniczanki, Katowic i Chrobrego.
Brawo kibice!
Stalowcy tradycyjnie mogli liczyć na wsparcie fanów. 11 meczów w Mielcu obejrzało średnio 3100 osób, co jest czwartym wynikiem w lidze. Więcej kibiców przychodziło tylko w Zabrzu (8300), Tychach (6300) i Bielsku-Białej (5900). Najmniej osób oglądało mecze Znicza (600), Bytovii Bytów i Chrobrego (800).
Mistrzowie przyciągali
Przyjazd Stali, dwukrotnego mistrza Polski z lat 70. XX wieku, dawno nie widzianego na tak wysokim szczeblu, zazwyczaj działał jak magnes. Mecze z udziałem biało-niebieskich na wyjeździe oglądało średnio 4100 osób (rekord padł w Zabrzu – prawie 11 tysięcy). Tyle samo, co Górnika, ale ten podróżował znacznie częściej (10 spotkań przy 7 Stali). Fanów przyciągały też GKS Katowice (3200), Pogoń Siedlce (3100) i Zagłębie Sosnowiec (3000). Generalnie, średnia widzów na jesiennym meczu I ligi wyniosła 2400.
Kasa nie wpłynie
Podkarpacki I-ligowy rodzynek nie ma szans na zwycięstwo w programie Pro Junior System. Ba, nie dostanie nawet pół miliona zł od PZPN, bo nieprawdopodobnym jest, by wiosną przesunął się z 14 miejsca na piąte. Stal nie jest zbudowana na wychowankach i młodzieżowcach – udział zawodników urodzonych przed 1996 rokiem wynosi w tej drużynie zaledwie 9,78 procent. A w klasyfikacji PJS prowadzi Olimpia Grudziądz przed GKS-em Tychy i Pogonią Siedlce.
Krew biało-czerwona
71 – zaledwie tyle minut spędzili na boisku obcokrajowcy w barwach Stali. Mowa o wychowanku słynnego brazylijskiego Fluminense Ze Lucasie i Omarze Tallu, Amerykaninie senegalskiego pochodzenia. Chyba nie trzeba dodawać, że drużynie nie pomogli. Najchętniej z zawodników zagranicznych korzystali w Legnicy, Zabrzu, Sosnowcu i Bielsku-Białej. Zazwyczaj z dobrym skutkiem. O tytuł króla strzelców będą walczyć: Fin Petteri Forsell (Miedź; 8 goli), Hiszpan Igor Angulo (Górnik; 8 goli), a być może Słowak Martin Pribula (Zagłębie; 6 goli) i Francuz Vamara Sanogo (Zagłębie; 5 goli). Trzy drużyny złożone były z samych Polaków: Chrobry Głogów, Znicz Pruszków i MKS Kluczbork. Ogółem z 403, zawodników jacy wystąpili w rozgrywkach, obcokrajowcy stanowili zaledwie 12 procent – było ich dokładnie 49.
Trenerów trzech
Stal prowadziło jesienią trzech trenerów. Po 9 kolejkach zwolniono Janusza Białka, który uzbierał marne 5 punktów. W dwóch następnych spotkaniach (0-1 z GKS-em Katowice i 3-1 ze Zniczem) drużynę prowadził jego asystent Maciej Serafiński, a tego zastąpił Zbigniew Smółka. Wywalczył 12 punktów w 7 meczach.
Przy pisaniu tekstu korzystałem z opracowania statystycznego 90minut.pl
Tomasz Szeliga


