Zwycięskie zakończenie roku

Chris Czerapowicz w meczu przeciwko Kingowi Szczecin zaliczył swój najlepszy występ w tym sezonie. Najskuteczniejszy gracz PLK zdobył aż 29 punków, czym w znaczący sposób przyczynił się do okazałego zwycięstwa drużyny z Krosna. Fot. Wit Hadło
Chris Czerapowicz w meczu przeciwko Kingowi Szczecin zaliczył swój najlepszy występ w tym sezonie. Najskuteczniejszy gracz PLK zdobył aż 29 punków, czym w znaczący sposób przyczynił się do okazałego zwycięstwa drużyny z Krosna. Fot. Wit Hadło

KOSZYKÓWKA. PLK. Miasto Szkła Krosno udanie zakończyło tegoroczne występy, odnosząc 7. zwycięstwo w sezonie 2016/2017.

To były radosne święta dla kibiców i koszykarzy Miasta Szkła Krosno. Dzień przed wigilią Bożego Narodzenia, podkarpacki beniaminek pokonał przed własną publicznością Kinga Szczecin 98:72, odnosząc przy okazji najwyższe zwycięstwo w tym sezonie.

Gospodarze jednak fatalnie rozpoczęli przedświąteczne spotkanie i po niespełna 8 minutach przegrywali już 0:8. – Pomimo nienajlepszego początku, zagraliśmy bardzo dobry mecz. Każdy dał z siebie tyle, ile mógł. Zawodnicy z ławki wnieśli wiele pozywanego do gry zespołu, dzięki czemu byliśmy w stanie już odskoczyć wyraźnie przed pierwszą połową – komentował na pomeczowej konferencji prasowej Szymon Rduch, skrzydłowy gospodarzy. Miejscowi w miarę szybko opanowali sytuację i już w 5. min po rzucie Kareema Maddoxa wyszli na pierwszego tego wieczoru prowadzenie (14:13). Goście próbowali dotrzymać kroku miejscowym do stanu 19:19. Potem ich gra całkowicie się posypała, dzięki czemu Miasto Szkła zwycięsko zakończyło inauguracyjną kwartę. W drugiej ręce same składały się do oklasków, bowiem podkarpacki beniaminek dał prawdziwy koncert basketu. Szalał najskuteczniejszy gracz PLK, Chris Czerapowicz, który raz za razem dziurawił kosz rywala, zdobywając łącznie 29 punktów i notując najlepszy mecz w tym sezonie. Dzielnie wspierali go także pozostali zawodnicy, w tym także ci z ławki rezerwowych. Efektem takiej „krośnieńskiej nawałnicy” było prowadzenie gospodarzy do przerwy różnicą 20 punktów (59:39). – Nasz plan na ten mecz był prosty: zatrzymać strzelców dystansowych zespołu ze Szczecina. Chcieliśmy również konsekwentnie grać pod kosz. Myślę, że obie rzeczy nam się udały. Jedynie w pierwszej kwarcie nie potrafiliśmy zatrzymać ofensywy gości. Zespół pokazał, że jest w stanie grać z każdym na poziomie PLK – przekonywał Michał Baran, opiekun Miasta Szkła. W zgoła odmiennym nastroju był szkoleniowiec Kinga Szczecin. – Dobrze rozpoczęliśmy to spotkanie, a później wyglądało to tak, jakbyśmy nie dojechali na mecz. Drużyna z Krosna zdominowała nas w każdym elemencie gry. Trafiali w pierwszej połowie na świetnym procencie rzuty z dystansu. Może po trzech zwycięstwach z rzędu za bardzo uwierzyliśmy w swoje umiejętności? Spotkała nas w Krośnie zasłużona kara – mówił Marek Łukomski.

mj

WIĘCEJ WE WTORKOWYM PAPIEROWYM WYDANIU SUPER NOWOŚCI

Leave a Reply

Your email address will not be published.