
HUSÓW, RZESZÓW. Śledztwo w tej zagadkowej sprawie zostanie wznowione w styczniu.
Wciąż nieodkryta pozostaje tajemnica zniknięcia blisko 1,5 mln zł z punktu kasowego w Husowie. Być może tę zagadkową sprawę z samobójstwem w tle uda się rozwikłać śledczym w nadchodzącym roku. Jak dowiedzieliśmy się w rzeszowskiej Prokuraturze Okręgowej, zawieszone dotąd postępowanie ruszy ponownie już w styczniu. Czy śledczym uda się w końcu odpowiedzieć na pytanie, kto stoi za zuchwałą kradzieżą? Czy winna jest tragicznie zmarła kasjerka, której samobójcza śmierć ściągnęła na nią podejrzenia? A może kradzieży dokonali inni pracownicy tego banku?
– Udział innych osób brany jest pod uwagę. W tej chwili przedmiotem działań prokuratury jest tworzenie analizy kryminalnej, która obejmuje między innymi przepływy środków finansowych na szeregu rachunków bankowych. Sprawdzamy stan kont przepływów środków między innymi na rachunkach pracowników banku. Chcemy prześwietlić pracowników banku z oddziału Markowa i punktu kasowego w Husowie, które miały dostęp do systemu elektronicznego pozwalającego na przesunięcia środków pieniężnych, pozorowanie ewentualnych wypłat czy zaciąganie pożyczek i kredytów na osoby bez ich wiedzy i zgody. Pracujemy nad tym i sprawdzamy – mówi prokurator Artur Terlecki z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Kluczowa będzie opinia grafologa
By móc wznowić śledztwo, prokuratura czeka na opinię biegłego grafologa, która ma wpłynąć lada dzień. – Sprawa została zawieszona, ponieważ głównym punktem odniesienia jest opinia z zakresu badania autentyczności pisma, która pozwoli stwierdzić, czy ok. 300 podpisów klientów banku, które widnieją na zabezpieczonej dokumentacji papierowej są oryginalne czy też podrobione. Podczas przesłuchania wiele tych osób zakwestionowało bowiem autentyczność podpisów na pożyczkach, potwierdzeniach sald czy wypłatach. Dzięki tej opinii będziemy wiedzieć, czy mamy do czynienia z jedną osobą, która podrabiała podpisy czy może z większą liczbą osób. Opinia grafologa powinna do nas wpłynąć z początkiem przyszłego roku – dodaje prokurator Terlecki.
Tajemnicza śmierć kasjerki
Afera bankowa w Husowie wybuchła w lutym 2015 r., kiedy to mieszkańcy odkryli, że nie mają części pieniędzy, które wpłacali do punktu kasowego. Co więcej, na niektórych husowian w banku miały zostać zaciągnięte kredyty obrotowe na finansowanie działalności rolniczej. O kredytach nic nie mieli wiedzieć także rzekomi poręczyciele. Co ciekawe, mieszkańcy w zdecydowanej większości dokonywali wpłat jednej osobie – kasjerce, która cieszyła się w Husowie dużym zaufaniem. Kobieta kilka dni po odejściu na emeryturę popełniła samobójstwo. Tajemnicza śmierć ściągnęła na nią podejrzenia. Pojawiły się różne wersje, że mogła kraść pieniądze na cele kościelne lub przeznaczyć je na leczenie chorej żony byłego dyrektora oddziału tego banku. Ale wciąż nie ma pewności, czy za tajemniczym zniknięciem olbrzymiej sumy pieniędzy stoi właśnie ta kobieta. I czy tylko ona. Być może w kradzieże zaangażowanych było więcej osób.
Katarzyna Szczyrek



2 Responses to "To nie kasjerka ukradła z banku w Husowie 1,5 mln zł?"