
RZESZÓW. Mieszkańcy os. Budziwój nie chcą czteropasmowej drogi pod swoimi oknami.
Mieszkańcy os. Budziwój protestują przeciwko obecnie zaplanowanej trasie nowej południowej obwodnicy miasta. Sami wytyczyli nowy, lepszy plan drogi, który biegnie przez mniej zabudowane tereny i obok domu prezydenta. Nie chcą mieć pod swoimi oknami czteropasmowej drogi, od której po zmianie przepisów, nie będą ich oddzielać nawet ekrany dźwiękochłonne.
– Poczuliśmy się oszukani, bo przed przyłączeniem Budziwoja do Rzeszowa w 2010 roku prezydent zapewniał nas, że to będzie dzielnica spokojna z terenami rekreacyjnymi, a teraz chce budować drogę przez środek osiedla – mówi Alina Ankes.
Mieszkańcy praktycznie zaraz po włączeniu do granic Rzeszowa dowiedzieli się, że przez ich osiedle ma iść czteropasmowa droga. Od kilku lat próbują rozmawiać z urzędnikami miejskimi, radnymi i samym prezydentem, ale ich głosy są lekceważone.
Zmarnują miliony złotych
Obecna trasa drogi południowej przebiegnie od ul. Podkarpackiej, przez Wisłok (tereny Natura 2000). Przetnie w kilku miejscach remontowaną niedawno ul. Jana Pawła II. Zdaniem mieszkańców, prawie 10 mln zł, które miasto wydało na tę inwestycję, pójdzie w błoto, kiedy zacznie się budowa nowej obwodnicy. Dalej pójdzie przez gęstą zabudowę domów, z których aż 8 zostanie zburzonych, przetnie Strug i pomiędzy dwoma domami połączy się z remontowaną teraz al. gen. Sikorskiego.
Bez ekranów
– Proszę się zastanowić, po co prezydentowi jest potrzebna Matysówka i Krasne. Po to, żeby pociągnąć dalej obwodnicę południową i puścić tu tranzyt tirów. Będziemy mieć tiry jeżdżące pod domami – mówi Krzysztof Tarka.
Kolejnym problemem jest to, że mieszkańców od ruchliwej drogi nie będą oddzielały nawet żadne ekrany dźwiękoszczelne. Wszystko przez zmiany w przepisach, które nie nakazują już ich montowania. W niektórych przypadkach odstęp drogi od domu będzie wynosił zaledwie kilka metrów.
Inną kwestią jest konieczność dobudowania dróg dojazdowych i poszerzenia okolicznych dróg, które obecnie funkcjonują jako wewnętrzne dojazdowe do domów, m.in. ul. Magiczna.
– To spowoduje, że te drogi 4-metrowe będą poszerzone do 10 metrów i będą sięgały od okna do okna – mówi Wojciech Zieliński. – Kolejny aspekt jest też taki, że jest planowana następna droga, która pójdzie od ul. Magicznej do planowanego mostu na Wisłoku łączącego Rzeszów z Boguchwałą, a druga taka droga pójdzie przez ul. Senatorską, gdzie mieszkańcy nie mają tej świadomości – zaznacza.
Przed domem prezydenta
Co na to wszystko ratusz?
– W tej chwili skończyliśmy ul. Jana Pawła II. Narzekania były niesamowite, nawet jakieś takie gesty w stosunku do mnie, ale na dzisiaj ludzie się cieszą z tej ulicy. Przy przebudowie są utrudnienia, niestety, ale czy to znaczy, że mamy ich nie robić? Tysiące ludzi mieszka przy al. Rejtana, również przy ul. Hetmańskiej, ul. Dąbrowskiego. Ludzie mieszkają przy ulicach i nic się nie dzieje. Miasto się musi rozbudowywać. To prawda, że czasami interes jednostki niezgodny jest z interesem ogółu, ale bezwzględnie musimy myśleć o większości mieszkańców – mówi Tadeusz Ferenc.
Mieszkańcy widzą jednak sprawę inaczej. – Nasz plan przewiduje poprowadzenie tej drogi obok domu pana prezydenta, więc niech pan prezydent da dobry przykład i powie, że mieszkańcy muszą się przyzwyczaić do mieszkania przy ulicy dla dobra ogółu – mówi Alina Ankes.
Na 13 grudnia br. zaplanowane było spotkanie mieszkańców z radnymi, ale było ich tylko dwóch: Andrzej Dec i Stanisław Ząbek. Zainteresowani zostawili mapę z propozycją nowej trasy w nadziei, że ktoś z włodarzy zauważy to lepsze rozwiązanie.
W tej chwili trwa opracowywanie dokumentacji projektowej tej drogi. Do końca roku muszą być gotowe dokumenty, aby miasto mogło pozyskać dofinansowanie unijne. Budowa południowej obwodnicy miasta ma pochłonąć 400-500 mln zł.
Blanka Szlachcińska



27 Responses to "Mają lepszy pomysł na południową obwodnicę"