Kardiolodzy alarmują: wzrośnie śmiertelność po zawałach

Większość procedur kardiologii inwazyjnej już została obniżona o blisko połowę. To wpędza pracownie hemodynamiki w spiralę długów. Fot. Wit Hadło
Większość procedur kardiologii inwazyjnej już została obniżona o blisko połowę. To wpędza pracownie hemodynamiki w spiralę długów. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW, PODKARPACIE. Stowarzyszenie Zawodowe Kardiologów Interwencyjnych robi wszystko, by ratować polską kardiologię i kardiochirurgię.

– Zwracamy się do Pani z dramatycznym apelem o ratowanie polskiej kardiologii i kardiochirurgii, których rozwój oraz perspektywy na przyszłość są w chwili obecnej bardzo poważnie zagrożone. To przekłada się bezpośrednio na zagrożenie zdrowia i życia setek tysięcy pacjentów z chorobami układu krążenia w Polsce – piszą w liście do premier Beaty Szydło, kardiolodzy. Co skłoniło lekarzy do tak dramatycznego wystąpienia?

Plany ministerstwa zdrowia dotyczące kolejnej już obniżki wycen procedur kardiologicznych. Pierwsze obniżki taryf stały się obowiązującym prawem 1 lipca 2016 r., zaś kolejne weszły w życie 1 stycznia 2017 r. Dodatkowo w proponowanej przez Ministerstwo Zdrowia tzw. sieci szpitali nie znalazły się wysoko wyspecjalizowane, wąskoprofilowe placówki z oddziałami kardiologii interwencyjnej i chirurgii naczyniowej, czy nawet kardiochirurgii, pełniące całodobowe dyżury dla pacjentów m.in. z zawałami serca, przy leczeniu których czas ma kluczowe znaczenie. Oznacza to dla wielu placówek ich zamknięcie, i to pomimo że osiągały doskonałe wczesne i odległe wyniki leczenia chorób serca i naczyń. Planowane jest też limitowanie procedur kardiologicznych (w tym ostrych zespołów wieńcowych), poza ograniczoną liczbą chorych, którzy będą mieli szczęście znaleźć się w systemie opieki koordynowanej.

Najpierw zapaść w kardiologii, później w chirurgii naczyniowej
– Niższe wyceny oznaczają ograniczenie działalności nie tylko oddziałów kardiologii inwazyjnej, ale w wielu miejscach uzupełniających ich działalność oddziałów chirurgii naczyniowej, bo miażdżyca to choroba atakująca nie tylko serce, ale wszystkie naczynia w organizmie. Polska już dziś jest jedynym krajem w Unii Europejskiej charakteryzującym się bardzo wysoką zachorowalnością na zawały serca, udary i tętniaki aorty oraz wzrastającą liczbą amputacji kończyn, których główną przyczyną jest miażdżyca tętnic. W Polsce średnio co 5 minut ktoś zapada na udar mózgu lub zawał serca, co godzinę ktoś traci nogę w wyniku amputacji z powodu niedokrwienia. I dotyczy to nie tylko osób starszych, ale również osób w wieku produkcyjnym. Taki stan rzeczy jest ze wszech miar nieakceptowalny – piszą kardiolodzy.

KOMENTARZ
kardiolodzy wańczura462dr n. med. Piotr Wańczura, kierownik Pracowni Radiologii Zabiegowej w Szpitalu MSWiA w Rzeszowie:
– Tak drastyczne obniżenie stawek na wiele lat zahamuje rozwój kardiologii inwazyjnej. Zaprzepaści to, co udało nam się w tej dziedzinie dotychczas zrobić. Sprawi, że prywatne pracownie zaczną segregować pacjentów wybierając tych bez dodatkowych obciążeń. Pacjenci nie leczeni najnowocześniejszymi metodami będą trafiać z niewydolnością serca na oddziały wewnętrzne czy kardiologiczne, a potem na renty, bo nie będą mieć powrotu do aktywności zawodowej jak teraz. Takie oszczędności to droga donikąd.

Anna Moraniec

One Response to "Kardiolodzy alarmują: wzrośnie śmiertelność po zawałach"

Leave a Reply

Your email address will not be published.