Nie dali się wybić z rytmu (ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

PLUSLIGA. Asseco Resovia kontynuuje zwycięską passę i wygrywa 12. mecz z rzędu.

Asseco Resovia kontynuuje zwycięską passę. W sobotę odesłała z kwitkiem beniaminka ze Szczecina wygrywając 12. spotkanie z rzędu, łącznie z meczami w PP i LM.

Espadon jeszcze przed spotkaniem próbował zaskoczyć resoviaków i wybić ich z rytmu, bowiem na przedmeczowym losowaniu stron boiska goście wybrali to, na którym zawsze zaczynają rzeszowianie. – Nie jest to jakiś tam wielki zabieg – wyjaśnia Michał Mieszko Gogol, trener Espadonu, który przez poprzednie pięć sezonów pracował w sztabie szkoleniowym Asseco Resovii. – Jednak szczególnie we własnej hali jest to troszkę wybijające z rytmu, bo człowiek z reguły jest przyzwyczajony do tego, że zaczyna w danym miejscu, a tu nagle zmiana itd. Zawsze jest to jakiś minimalny element może nie tyle zaskoczenia, co takiego wybicia z rytmu. Będąc w Resovii czasami tak robiliśmy na wyjazdach. Nie ma to raczej wielkiego wpływu na wynik. Może tylko rzeczywiście w szeregach gospodarzy wkrada się taka mała dezorganizacja i konsternacja na parę pierwszych minut. Zresztą może nawet nam to pomogło, bo na początku udało nam się „odjechać” rywalom (4:8, 9:14). Resovia praktycznie cały mecz naciskała nas serwisem. Prawda jest taka, że do połowy I seta dużo psuła tych zagrywek. Nie mogła dobrze wejść w mecz tym elementem i my na tym korzystaliśmy. Podejmowaliśmy ryzyko i trafialiśmy zagrywką. Bardzo fajnie też wyglądała nasza gra wyblokiem, po którym podbijaliśmy dużo piłek i kończyliśmy kontry. Resovia jednak w końcu zaczęła trafiać zagrywką i pojawiły się u nas problemy. Mimo wszystko ten I set był do wygrania. Brakło trochę szczęścia, a szkoda, bo mogło być różnie – mówi szkoleniowiec ekipy ze Szczecina, która w I secie wygrywała 22:21, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy.

– To, co pokazujemy we wcześniejszych meczach, że im trudniejszy moment, to gramy lepiej, zaprezentowaliśmy to po raz kolejny w końcówce I seta – mówi trener Andrzej Kowal, który dokonywał sporych korekt w składzie. – Zawsze szukamy rozwiązań, które przyniosą nam większy efekt w grze. W trudnym momencie I seta potrzebowaliśmy odrobić dystans, więc były zmiany, które nam pomogły. Zresztą po to mamy tak szeroką kadrę – dodaje szkoleniowiec ekipy z Rzeszowa, w której nieco zadyszki złapał grający do tej pory najrówniej John Gordon Perrin. Kanadyjczyk szybko został zmieniony przez Marko Ivovicia, który z kolei widać, że wraca do wysokiej dyspozycji. W końcówce I seta trener Kowal dokonał też podwójnej zmiany. Na boisku pojawili się Lukas Tichacek i Gavin Schmitt, a resoviacy nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa. W kolejnych dwóch partiach przewaga gospodarzy była już wyraźna.

ASSECO RESOVIA – ESPADON SZCZECIN 3-0 (25:23, 25:18, 25:17)
ASSECO RESOVIA:
Drzyzga, Rossard 12, Możdżonek 2, Schops 14, Perrin 3, Nowakowski 7 oraz Masłowski (libero), Ivović 8, Tichacek 1, Dryja, Schmitt 5.
ESPADON: Kozłowski, Ruciak 5, Perłowski 3, Kluth 9, Depowski 2, Gałązka 2 oraz Murek (libero), Wika 11, Zajder 2, Miluszew 2, Sladecek.
Sędziowali M. Lagierski (Czeladź) i P. Burkiewicz (Kraków). Widzów: 3517. MVP meczu: Mateusz Masłowski.

rm

[print_gllr id=203110]

Leave a Reply

Your email address will not be published.