
PRZEMYŚL. Pozostawiony w skrytce dworcowej plecak okazał się niegroźny, ale służby były czujne.
Kiedy w piątek (6 stycznia) po południu ewakuowano podróżnych z części pomieszczeń przemyskiego dworca, gdzie znajdują się skrytki bagażowe, część z nich była przekonana, że to jakieś ćwiczenia. Tak jednak nie było.
Uwagę SOK-istów przykuła bowiem szafka, która była otwarta i znajdował się w niej bagaż. Funkcjonariusze natychmiast zawiadomił policję i ewakuowali ludzi z pomieszczenia. Reszta budynku dworca była jednak dostępna dla pasażerów. Przybyli na miejsce policjanci z przemyskiej KMP sprawdzili pozostawiony w otwartej szafce plecak. Okazało się, że na szczęście nie ma w nim materiałów wybuchowych, a jedynie rzeczy osobiste. Wygląda na to, że właściciel zwyczajnie go zapomniał. Cala akcja trwała około 2 godzin. „Podejrzany” plecak trafił w ręce SOK-istów.
– Dobrze, że nic tam złego nie było i dobrze, że nasze służby są czujne – skomentował sytuację jeden z podróżnych. – Teraz lepiej naprawdę na zimne dmuchać – dodał nawiązując do aktów terrorystycznych.
emka


