Każdy psycholog i lekarz powiedzą, że tzw. huśtawka emocjonalna to na ogół przejaw jakichś problemów czy to natury somatycznej, czy psychicznej. Każdy też wie, że niezdecydowanie i chwiejność są raczej wadami niż zaletami. No, ale pocieszające jest to, że schorzenia można z lepszym czy gorszym skutkiem leczyć, a nad wadami popracować. Co jednak, gdy huśtawka nastrojów i chwiejność dotyczą nie człowieka, a instytucji? I to instytucji mającej ogromną władzę, bo aż ministerstwa…
Z niepokojem takie zachowanie od pewnego czasu obserwujemy w niewątpliwie strategicznej w rządzie instytucji, bo w Ministerstwie Finansów. Od dłuższego czasu miało ono problem z decyzją, czy Podkarpacki Urząd Celno-Skarbowy umieścić w Przemyślu, czy też w Rzeszowie. Długi czas ministerstwo informowało, że sprawa jest przedmiotem szczegółowych analiz i trzeba cierpliwie poczekać na ich wyniki. Zatem czekano, prawie rok! I tak w końcu 2016 roku zapadła decyzja: Przemyśl. Tu zaprotestowały władze Rzeszowa i… tę tak starannie przeanalizowaną we wszystkie strony decyzję zmieniono, że jednak Rzeszów. Ta zmiana nie wydała się jednak dobrą zmianą Przemyślowi i z kolei ten zareagował listem protestującym i interwencją u najwyższych władz.
Na oficjalnej stronie MF pojawiały się kolejne przemyślane i przeanalizowane decyzje, by wreszcie zniknąć i znów MF kazało czekać, bo analizy trwały.
Od paru dni wiemy już, że jednak wspomniany urząd będzie w Przemyślu. Jak się łatwo domyślić, ta decyzja to efekt wnikliwych analiz. Rodzi się pytanie: których? Bo jak na pokłosie bardzo solidnych przemyśleń i konsultacji, to decyzje zmieniające się co dzień czy dwa są dość, delikatnie mówiąc, dziwne. Tym bardziej, że do każdej z ich było długaśne uzasadnienie. Jak to możliwe, że roczna analiza tematu ukazuje go dziś tak, a jutro inaczej?
Na razie urząd ma byś w Przemyślu, ale MF nie potrafi nam powiedzieć, czy ta przemyślana i poparta analizami decyzja jest już wreszcie ostateczna! Trudno mieć o to pretensje do osób w ministerstwie odpowiedzialnych za kontakt z mediami. Mówią co wiedzą, a że nie wiedzą nic na pewno… Dziennikarzy taka sytuacja może jedynie irytować, ale warto pomyśleć, co w tej sytuacji czują np. celnicy. Uspakaja się ich, że Krajowa Administracja Skarbowa nie taka straszna, jak ją niektórzy „malują”, że będzie także i dla nich lepiej, bo wszystko jest dokładnie przemyślane i przeanalizowane. No jeśli tak jak temat siedziby urzędu, to nic dziwnego, że celnicy się zwyczajnie boją! Bo przecież na przykład w poniedziałek może być jedno ministerialne rozporządzenie, a we wtorek już diametralnie inne, jak się te wnikliwe analizy jednak w ciągu dnia zmienią.
Jak to jest, że tak doskonale przygotowane na wprowadzenie KAS ministerstwo tak odmiennie każdego dnia interpretuje wyniki tak dokładnych badań, konsultacji i przemyśleń? Może analitycy nie tacy, jak być powinni? Może od początku warto było rozmawiać z tymi, którzy mają po reformie tworzyć kadry KAS? Bo takie analizy teoretyków i polityków to jakoś tak nieprzekonujące są, głównie dlatego, że zmienne bardziej niż pogoda.
Redaktor Monika Kamińska



4 Responses to "Ministerstwo jakieś chwiejne, analizy jakieś elastyczne"