
RZESZÓW, PODKARPACIE. Lekarze ostrzegają przed niebezpiecznym trendem. Coraz więcej rodziców podaje dzieciom środki nasenne.
Nie ma konkretnych liczb, w ilu rodzinach w ten sposób załatwia się problem nieprzespanych nocy, bo nie jest to ujmowane w żadnych statystykach. Fora internetowe pełne są jednak wpisów typu: „marzę o przespaniu chociaż 6 godzin, a synek budzi mnie co dwie, pomóżcie”, a na rynku są szeroko reklamowane środki nasenne dla dzieci, które można dostać bez recepty. I schodzą jak ciepłe bułeczki.
– Jestem absolutnie przeciwny podawaniu dzieciom środków nasennych. To wręcz niedopuszczalne. Niestety, reklamy środków nasennych dla dzieci są i robią duże spustoszenie w świadomości rodziców. Rozważane jest już nawet ustawowe ograniczenie tych reklam – mówi Mariusz Małecki, specjalista medycyny rodzinnej z Rzeszowa.
– Podawanie środków nasennych nie jest dobrym rozwiązaniem. Warto natomiast zastanowić się, dlaczego dziecko ma trudności z zasypianiem, może ma problemy emocjonalne, dotyczą go kwestie związane z rytmem dobowym, z żywieniem czy chorobami przewlekłymi – tłumaczy lekarz. – Następstwa takich działań mogą być niekorzystne, od uzależnienia, może nie tyle chemicznego, ale takiego przyzwyczajenia, pewnego rytuału związanego z przyjmowaniem leku przed snem. Ponadto każda substancja, nawet ziołowa, jest metabolizowana przez narządy, np. wątrobę dziecka, co jest obciążające dla młodego organizmu.
Leki stosowane na poprawę snu u dzieci to preparaty ziołowe, zawierające wyciągi z liści melisy, korzenia kozłka lekarskiego, kwiatu lawendy, jak również środki ziołowe, w których skład wchodzą: ziele dziurawca, kwiatostan lipy, kwiatostan głogu, koszyczki rumianku, szyszki chmielu czy ziele męczennicy. Wszystkie te substancje roślinne wykazują działanie uspokajające i/lub przeciwdepresyjne.
Anna Moraniec


