Nożownik nękał ofiarę, zanim spróbował ją zabić

Miejsce, w którym kilkanaście minut wcześniej mężczyzna zaatakował swoją ofiarę. Fot. Archiwum
Miejsce, w którym kilkanaście minut wcześniej mężczyzna zaatakował swoją ofiarę. Fot. Archiwum

RZESZÓW. W 2014 r. 51-letni Marek Ś. skończył odsiadywać wyrok za zabójstwo. Zaatakował ponownie.

Pojawiły się nowe fakty w sprawie brutalnej napaści nożownika na 31-latkę na osiedlu 1000-lecia, do którego doszło we wrześniu 2016 r. Już wiadomo, że w chwili, w której Marek Ś. rzucił się na kobietę z nożem, był poczytalny. Ale to nie wszystko. Zanim zaatakował, miał zgotować swojej ofierze prawdziwe piekło. Miał nękać ją telefonicznie, śledzić i ustalać jej miejsce zamieszkania.

– Z opinii biegłych z zakresu psychiatrii wynika, że w chwili ataku na kobietę Marek Ś. był poczytalny. Prokuratura rozważa uzupełnienie postawionych mu zarzutów o stalking, gdyż podejrzany przed tym wydarzeniem miał nękać kobietę telefonami i SMS-ami, śledzić ją, ustalać miejsce zamieszkania i obserwować ją. Wciąż gromadzony jest materiał dowodowy w tym zakresie – mówi prok. Ewa Romankiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.

Do dramatycznego zdarzenia doszło 29 września ubr. przy ul. Kochanowskiego, kilkadziesiąt metrów od kładki łączącej osiedle ze stacją kolejową. 51-letni Marek Ś, mieszkaniec Brzezówki k. Hyżnego, rzucił się z nożem na 31-letnią kobietę, która wraz ze swoją koleżanką odprowadzała dzieci do szkoły. Mężczyzna celował w głowę lub w okolice szyi, ale na szczęście chybił i ostrze noża prześliznęło się po uchu ofiary. W obronie kobiety stanęła jej koleżanka, dzięki czemu 31-latka zdołała się wyrwać i uciec. Jak udało nam się ustalić, 31-latka mieszkała na os.1000-lecia dopiero od kilku miesięcy. Nieoficjalnie wiadomo, że wyprowadziła się ze swojej rodzinnej miejscowości właśnie z obawy przed napastnikiem, przed którym próbowała się ukryć w Rzeszowie.

Po ataku nożownik rzucił się do ucieczki w kierunku parku przy ul. Rycerskiej. Został zatrzymany tego samego dnia, kiedy próbował wrócić po swój skuter zostawiony przy ul. Siemieńskiego.

W prokuraturze Marek Ś. usłyszał dwa zarzuty: usiłowanie zabójstwa i naruszenie nietykalności cielesnej kobiety, która stanęła w obronie napadniętej pokrzywdzonej – została uderzona przez 51-latka. Mężczyzna nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i odmówił składania wyjaśnień. Za usiłowanie zabójstwa grozi mu nawet dożywocie.

Katarzyna Szczyrek

Leave a Reply

Your email address will not be published.