
– Nie dziwię się, że w tych oczach zakochała się cała Polska, bo ja sam się w nich zakochałem – mówi czule o 23-letniej Jagodzie Szpojnarowicz-Pyda z Soliny jej mąż Krzysztof. Te śliczne, ciemne oczy półrocznej wówczas Jagódki pojawiały się na plakatach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i oczarowały nie tylko miliony Polaków, ale i samego Jurka Owsiaka.
Wszystko zaczęło się od zdjęcia autorstwa fotografa Wojciecha Makary. – Był rok 1994, miałam wtedy około pół roku – wspomina Jagoda. – Wojtek przyjaźnił się z moimi rodzicami i otrzymał od Jurka Owsiaka zlecenie wykonania zdjęcia dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, które ilustrowałoby ideę działalności fundacji – czyli pomoc dzieciom. Pomyślał o mnie. Z tego, co opowiadali mi rodzice, wiem, że w pokoju zostały rozścielone prześcieradła, które służyły mu za tło fotograficzne. Wszędzie były serduszka WOŚP i balony. Podczas sesji była jeszcze z nami moja sąsiadka, która jest o kilka miesięcy starsza ode mnie i Wojtek robił nam zdjęcia równocześnie.
W pewnym momencie zaczęło jej się już nudzić. – Zaczynałam płakać i wtedy dali mi do rąk kubek orkiestry. To było tak na zasadzie: „masz dziecko, trzymaj, zajmij się czymś”. Ja złapałam ten kubek bardzo mocno, otworzyłam szeroko oczy z ciekawości i akurat to była ta jedna jedyna klatka. Choć wtedy jeszcze nikt nie wiedział, czy zdjęcie wyjdzie, bo nie było aparatów cyfrowych z podglądem, była tylko klisza. Przy wywołaniu okazało się, że ta fotografia jest strzałem w „10” – relacjonuje Jagoda.
– Zdjęcie zostało wysłane do Jurka i zapadło mu w serce – dodaje bohaterka. Nie tylko jemu. – Te piękne oczy, takie ciemne oczy, przepiękny bobas. No każdy, kto brał to zdjęcie, mówił: „super, jakie to jest fajne zdjęcie” – wspomina Jerzy Owsiak w filmie „Miłość, przyjaźń, muzyka – 20 lat grania Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy”, który powstał z okazji 20-lecia WOŚP.
Zdjęcie pojawiło się na plakatach, pocztówkach i popularnych w tamtym czasie kartach telefonicznych WOŚP. Towarzyszyło finałom orkiestry przez wiele lat. – Każdy kto wiedział, że na tym zdjęciu jestem ja, czyli najbliższa rodzina i znajomi, napawał się dumą, że zna osobiście właścicielkę tych pięknych oczu – wspomina z uśmiechem Jagoda.
Kubek bym poznał, ale Ciebie nigdy!
Na 18. finał WOŚP Jurek Owsiak zaprosił Jagodę do studia do Warszawy. – Byłam w pierwszej klasie liceum. Zostałam wtedy oficjalnie przedstawiona jako twarz Wielkiej Orkiestry. To było niesamowite przeżycie – wspomina.
Sam Owsiak w wywiadzie udzielonym stacji TVN zabawnie komentuje tamto spotkanie po latach z właścicielką niezwykłych oczu. – Patrzymy, jej! No byśmy Cię nie poznali Jagoda. Kubek byśmy poznali, ale Ciebie nigdy! – śmiał się.

– Jako że finał „leciał” na żywo, nie mieliśmy wtedy, niestety, okazji dłużej z Jurkiem porozmawiać. Od razu byliśmy na wizji. Taka okazja nadarzyła się przy kolejnym spotkaniu, kiedy ponownie zostałam zaproszona do Warszawy na 20. finał WOŚP. Był wówczas kręcony film o działalności WOŚP i wzięłam w nim udział. Otrzymałam też wtedy od niego książkę, którą wydał o orkiestrze, oczywiście z autografem. Jest w niej również wzmianka o mnie – dodaje z dumą.
Jaki jest Jurek Owsiak? – dopytujemy z nieukrywaną ciekawością. – Dokładnie taki, jakiego znamy z telewizji: człowiek pozytywnie zakręcony, uśmiechnięty, emanuje niezwykłą energią. W ogóle jest niezwykle energiczną osobą – śmieje się Jagoda. – I ta jego charakterystyczna chrypka podczas finałów, kiedy szaleje w studio, komentuje i stara się zachęcić jak najwięcej osób do tego, by dołożyli swoją cegiełkę – opowiada.
To naprawdę Ty?
Wiadomość, że widniejący na zdjęciu WOŚP bobas z kubkiem orkiestry to właśnie Jagoda, wiele osób do dziś przyjmuje z niedowierzaniem. – To naprawdę Ty? – dziwią się znajomi, kiedy opowiadam im moją historię. Wiele osób dopytuje o kartę telefoniczną, na której widnieje tamto zdjęcie, bo wciąż noszę ją w portfelu. „Po co Ci ta karta, przecież już się ich nie używa” – dopytują. Wtedy opowiadam im o zdjęciu, a oni otwierają szeroko oczy ze zdziwienia dokładnie tak jak ja na tej fotografii – śmieje się Jagoda.
W opowieść dziewczyny początkowo nie dowierzał nawet jej mąż Krzysztof, którego poznała podczas studiów i za którego wyszła 3 lata temu. – Zadał dokładnie to samo pytanie „po co Ci ta karta?” – mówi Jagoda. – Opowiedziałam mu wszystko, pokazałam gromadzone przez lata pamiątki z WOŚP i w końcu uwierzył. Jest bardzo dumny, wszystkim się tym chwali. Powiedział mi nawet, że wcale się nie dziwi, że w tych oczach zakochała się cała Polska, bo on też się w nich zakochał.
Jagoda, oprócz tego, że jest szczęśliwą żoną, jest również dumną mamą 2-letniego Gabrysia, uroczego brzdąca o oczach równie pięknych jak jego mamy.
A niezwykłe zdjęcie? To niezwykłe zdjęcie małej Jagódki jest już nierozerwalną częścią Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. I towarzyszyć będzie jej tak długo, jak długo będzie grała – czyli do końca świata i o jeden dzień dłużej.
Katarzyna Szczyrek


