Zabił ciężarną, a zwłoki ukrył w lesie

25-letnia Jolanta Ś., mieszkanka Dębicy, gdy została zamordowana była w 7. miesiącu ciąży. Fot. Archiwum
25-letnia Jolanta Ś., mieszkanka Dębicy, gdy została zamordowana była w 7. miesiącu ciąży. Fot. Archiwum

RZESZÓW, DĘBICA. Na 31-letnim Grzegorzu G. ciąży zarzut zabójstwa ciężarnej 25-latki z Dębicy. Podejrzany wątpi, czy dziecko zamordowanej Jolanty było jego.

Zeznania Grzegorza G. rzuciły nowe światło na sprawę potwornej zbrodni, która w grudniu ub.r. wstrząsnęła Podkarpaciem. 31-letni podejrzany – szwagier 25-letniej Jolanty, jej zabójca i domniemany ojciec maleństwa, które nosiła pod sercem, wątpi, jakoby 7-miesięczne nienarodzone dziecko było jego. Prokuratura czeka aktualnie na wyniki badań genetycznych.

– Podejrzany Grzegorz G. poddał w wątpliwość, czy dziecko Jolanty Ś. rzeczywiście jest jego. Dlatego zostało zlecone wykonanie badań genetycznych, na których wynik czekamy. Istotnym bowiem z punktu widzenia tego postępowania jest ustalenie ojcostwa dziecka – mówi prok. Ewa Romankiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. – Oprócz tego czekamy także na ostateczny wynik sekcji zwłok zamordowanej. Prawdopodobnie zostaną także doprecyzowane zarzuty uzupełniające, które usłyszy podejrzany, a które dotyczą kradzieży mienia ofiary – dodaje prokurator.

Tajemnicze zaginięcie Jolanty i szwagra
Sprawa makabrycznej zbrodni ujrzała światło dzienne w końcu ubiegłego roku, kiedy zatrzymano 31-letniego Grzegorza G. i odnaleziono ciało Jolanty Ś.

Rodzina kobiety, która była w 7. miesiącu ciąży, zgłosiła jej zaginięcie w końcu sierpnia ub.r., choć, jak ustalili śledczy, do faktycznego zaginięcia 25-latki i jej morderstwa doszło już w maju. Wszystko przez to, że kobieta sporadycznie kontaktowała się z rodziną. Śledczy ustalili, że ojcem jej nienarodzonego dziecka może być 31-letni Grzegorz G., jej szwagier, z którym nawiązała romans.

W listopadzie ub.r. w tajemniczych okolicznościach zaginął Grzegorz G., o czym zawiadomiła policję jego żona, a zarazem siostra Jolanty Ś. Wraz z mężczyzną zniknęła z firmy, w której pracował, elektronika przemysłowa o wartości przeszło pół miliona złotych.

W końcu listopada 31-latek został zatrzymany w związku z kradzieżą. Podczas przesłuchania wyjawił śledczym to, co podejrzewali już wcześniej – że ma związek ze zniknięciem Jolanty i wskazał im miejsce ukrycia jej zwłok.

Grzegorzowi G. grozi nawet dożywocie
Grzegorz G. początkowo twierdził, że nie zabił kobiety, ale zginęła ona w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Jak opowiadał śledczym, miała spaść z nasypu w pobliżu autostrady A4 (na terenie gminy Żyraków, w powiecie dębickim), a on spanikować i nie wezwać do niej pomocy, tylko zapakować jej zwłoki do samochodu, wywieźć do podropczyckiego lasu i tam zakopać. Ostatecznie jednak mężczyzna przyznał się do zamordowania 25-latki. Jak poinformowała prokuratura, Grzegorz G. najpierw zadał jej kilka ciosów połówką cegły w głowę, a następnie wbił w szyję nóż. Kobieta zachłysnęła się krwią i udusiła. Dalsze wydarzenia były już takie, jak opowiadał podejrzany – ciało zostało wywiezione do lasu i tam zakopane, a miejsce ukrycia ciała chemiczną substancją, by nie wykopały go leśne zwierzęta. 31-latek zaprzeczył jednak, aby zaplanował wcześniej zabójstwo. Wyjaśnił, iż decyzje o morderstwie podjął w trakcie kłótni.

Katarzyna Szczyrek

2 Responses to "Zabił ciężarną, a zwłoki ukrył w lesie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.