
RZESZÓW. Prokuratura: – Nikt nie przyczynił się do śmierci Mateusza Szylaka.
Śmierć poszukiwanego od listopada 25-letniego Mateusza Szylaka, którego zwłoki w ubiegły piątek strażacy wyłowili z Wisłoka, była nieszczęśliwym wypadkiem – potwierdza rzeszowska prokuratura, która po otrzymaniu wstępnych wyników sekcji zwłok studenta wykluczyła udział innych osób, mogących przyczynić się do jego zgonu.
– Na ciele mężczyzny biegli nie stwierdzili obrażeń, które mogłyby być spowodowane przez osoby trzecie. Przyczyną śmierci Mateusza Szylaka było utonięcie. To był nieszczęśliwy wypadek, możemy wykluczyć działanie o charakterze przestępczym – potwierdza prok. Renata Krut-Wojnarowska, szefowa Prokuratury Rejonowej dla Miasta Rzeszów.
Najprawdopodobniej więc prowadzone przez prokuraturę śledztwo ws. śmierci studenta Politechniki Rzeszowskiej zostanie umorzone.
Nie było uprowadzenia
Mateusz Szylak, który pochodził ze Stańkowej w Bieszczadach, a w Rzeszowie studiował budownictwo, zaginął w przedostatni weekend listopada 2016 r. (z soboty na niedzielę, 19/20). Tamtej nocy bawił się w lokalu „Czarny Kot”. Wyszedł z niego sam około godz. 1.40 i najprawdopodobniej szedł w kierunku kładki prowadzącej do ulicy Podwisłocze, przy której mieszka jego dziewczyna. Ostatni raz kamery zarejestrowały go przed godz. 3 w rejonie ulicy Czackiego.
Tragiczny finał poszukiwań
Akcja poszukiwawcza mężczyzny, która rozpoczęła się zaraz po zgłoszeniu przez jego dziewczynę zaginięcia, nie przyniosła efektów, choć zaangażowali się w nią policjanci, strażacy, rodzina i przyjaciele 25-latka. Jedną z wersji dotyczących przyczyn tajemniczego „zniknięcia” Mateusza Szylaka, którą przyjęła prokuratura, było jego uprowadzenie. Zaangażowani w sprawę prywatni detektywi dotarli bowiem do niepokojącego nagrania, które mogło świadczyć o porwaniu studenta. W rejonie ul. Czackiego, kilkadziesiąt metrów od miejsca, gdzie po raz ostatni student widoczny był na nagraniach kamery uchwyciły samochód, który gwałtownie zawrócił. Widać przy nim ruch, a wszystko to miało dziać się między godz. 2.20 a 2.42, czyli mniej więcej wtedy, kiedy telefon Mateusza Szylaka miał zostać wylogowany z sieci i od tego czasu był niedostępny.
Przełom w poszukiwaniach nastąpił w ubiegły piątek, kiedy to zwłoki mężczyzny zauważyła w Wisłoku przypadkowa kobieta przechodząca przez most Zamkowy. Śledczy znaleźli przy nich dokumenty 25-latka, a w sobotę ciało rozpoznała rodzina.
Katarzyna Szczyrek



3 Responses to "Znamy wyniki sekcji zwłok studenta wyłowionego z Wisłoka"