Szaleniec grasuje po Rzeszowie i atakuje żrącą substancją

Do ataku na 18-latkę doszło w rejonie dawnego Archiwum Państwowego. Fot. Wit Hadło
Do ataku na 18-latkę doszło w rejonie dawnego Archiwum Państwowego. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Około 30-letni mężczyzna napadł w poniedziałek na dwie dziewczyny. Sypnął im w twarz żrącym proszkiem. Niebezpieczny napastnik wciąż jest na wolności.

– Córka zadzwoniła do mnie, była roztrzęsiona. Mówi: mamo, przyjedź po mnie, bo jakiś mężczyzna posypał mi czymś żrącym po twarzy. Nie wiem, w jakim jestem autobusie, nie wiem, gdzie jadę – mówi zdenerwowana matka 18-letniej Karoliny, która wraz z koleżanką została zaatakowana przez nieznanego człowieka w centrum Rzeszowa. – Przecież gdyby to była jakaś jeszcze ostrzejsza substancja, to by jej oko wypalił – dodaje. Szaleniec może zaatakować ponownie i próbować skrzywdzić kolejne kobiety. Policjanci rozpoczęli obławę.

Dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się w poniedziałek (16.01.) ok. godz. 22, 18-latka nie zapomni zapewne jeszcze długo. Dziewczyna wraz z koleżanką szła z Rynku na plac Wolności, zamierzały wracać do domu autobusem. W pewnej chwili zdały sobie sprawę z tego, że ktoś podąża za nimi. Przyspieszyły kroku. Nieznany mężczyzna również. Gdy zaczęły uciekać, mężczyzna rzucił się w pościg za nimi. Dogonił Karolinę w okolicach dawnego Archiwum Państwowego, szarpnął ją, żeby się odwróciła i w tym momencie rzucił nieznaną substancją w twarz nastolatce. Policzek i oko zaczęły ją piec.

– Po tym wszystkim ten człowiek wcale nie zaczął uciekać. Stał dwa metry od nich i czekał na reakcję dziewczyn. Wyczekiwał, co się wydarzy. Dziewczyny mówiły, że widziały jak cały czas trzymał ręce w kieszeniach, jakby coś kruszył. Musiał chyba zmieszać to ze śniegiem, bo Karolina opowiadała, że coś, czym w nią rzucił spływało jej po twarzy. W pierwszej chwili myślała, że to śnieg, ale poczuła piekący ból. Nie widziała na oko – opowiada kobieta.

Rzucił się w pościg za nastolatkami
Przerażone nastolatki rzuciły się do ucieczki. Napastnik za nimi. Karolina dobiegła do placu Wolności i wskoczyła do pierwszego lepszego autobusu. Na przystanku byli ludzie, ale nikt nie zareagował na widok uciekających przed mężczyzną spanikowanych dziewczyn. Nikt nawet nie próbował go zatrzymać. Druga nastolatka pobiegła w kierunku postoju taksówek. Tam dopadł ją bandyta i sypnął jej w twarz żrącym proszkiem. Na szczęście udało jej się osłonić szalikiem. – Wiem z opowieści, że ten człowiek był strasznie agresywny, krzyczał do niej „ty k…, wysiadaj!”. Gdy udało jej się wsiąść do taksówki, bił w szybę samochodu, w którym siedziała. W końcu przepędził go taksówkarz i odwiózł dziewczynę bezpiecznie do domu – relacjonuje matka Karoliny.

Drugą nastolatką zaopiekował się z kolei kierowca autobusu. Poczekał w zajezdni na przyjazd jej matki. Pojechały do szpitala, gdzie Karolinie została udzielona pomoc. Na szczęście oko nie zostało trwale uszkodzone.

– Wydaje mi się, że do córki dopiero teraz zaczyna to wszystko docierać, wychodzą te wszystkie emocje, trochę zamknęła się w sobie – mówi kobieta. – Nie wiemy, co to była za substancja, ale wiem, że gdyby była jeszcze mocniejsza, moja córka straciłaby oko.

– Trwają poszukiwania napastnika. To mężczyzna w wieku ok. 25 – 30 lat – mówi kom. Adam Szeląg, oficer prasowy rzeszowskiej policji. – Przesłuchujemy świadków zdarzenia, będziemy sprawdzać nagrania z kamer monitoringu, które znajdują się w rejonie miejsca zdarzenia. Szalik poszkodowanej został zabezpieczony do badań, żebyśmy mogli dowiedzieć się, z jaką substancją mamy do czynienia. Nikt jeszcze nie został zatrzymany – dodaje.

Katarzyna Szczyrek

13 Responses to "Szaleniec grasuje po Rzeszowie i atakuje żrącą substancją"

Leave a Reply

Your email address will not be published.