Nasi strażnicy graniczni rozpracowali szajkę migracyjną

Fot. Serwis BiOSG
Fot. Serwis BiOSG

PODKARPACIE, DOLNY ŚLĄSK. Pomagali w zdobywaniu lewych wiz i pobytu w Polsce.

Pomagali w uzyskiwaniu podstępem wiz pracowniczych i Kart Polaka, fikcyjnych meldunków i w końcu przerzutów na zachód UE. Na razie zarzuty usłyszało 15 osób: 10 Polaków i 5 Ukraińców. Bardzo możliwe, że to jednak nie koniec, bo jak informuje Bieszczadzki OSG, sprawa jest rozwojowa i nie wyklucza się dalszych zatrzymań. Za przestępstwa tego rodzaju grozi od 3 miesięcy do nawet 5 lat więzienia.

Wszystko zaczęło się 4 lata temu, kiedy to SG odnotowała szczególnie wielu Ukraińców, którzy przybywali do Polski na podstawie wiz pracowniczych. Jak się okazało, nigdy jednak nie podejmowali tu pracy, za to ochoczo wyjeżdżali do innych krajów UE, do czego wiza pracownicza nie uprawnia. – W wyniku szeroko zakrojonych działań, Straż Graniczna zgromadziła wiele materiałów dotyczących obywateli Ukrainy, którzy składali w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim dokumenty rzekomo potwierdzające ich polskie pochodzenie w postaci aktów urodzenia przodków, aby uzyskać pobyt stały i obywatelstwo, a następnie, jako Polacy emigrować do krajów UE – wyjaśnia mjr Elżbieta Pikor, rzecznik prasowa BiOSG. – Udowodniono, że część cudzoziemców wykorzystywała fałszywe dokumenty również do uzyskania Karty Polaka w polskich placówkach konsularnych na Ukrainie – dodaje.

Dla strażników granicznych jasne było, że ktoś musi „zarządzać” tym procederem. Łącząc z sobą kolejne wątki „namierzyli” osoby, które zajmowały się organizowaniem nielegalnego przekraczania granicy poprzez m.in. dostarczanie Ukraińcom podrobionych dokumentów takich jak fałszywe zaświadczenia o rzekomym zatrudnieniu na terenie RP oraz fikcyjnych meldunków w Polsce, których wykorzystanie umożliwiło im osiedlanie się w naszym kraju.

– Przy pomocy takich sfałszowanych dokumentów obywatele Ukrainy wjeżdżali do Polski, a tym samym Unii Europejskiej i nabywali obywatelstwo polskie – tłumaczy mjr Pikor.

Na razie zatrzymano 10 Polaków, część z nich pochodzi z naszego regionu, a część z Dolnego Śląska, i 5 Ukraińców. – Zastosowano wobec nich środki zapobiegawcze w postaci poręczeń majątkowych, zakazów opuszczania kraju z jednoczesnymi zatrzymaniami paszportów, jak też dozory policji – zdradza rzeczniczka BiOSG. Pierwsze skrzypce w szajce grali Ukraińcy posiadający także polskie obywatelstwo, ojciec z synem oraz Polak z Dolnego Śląska. Członkowie gangu za swoją pomoc w zdobyciu lewych dokumentów kazali sobie słono płacić. W zależności od tego, co załatwili, brali od Ukraińców po 350 – 400 złotych, ale także czasem i tysiąc euro.

Straż Graniczna współpracowała w tej sprawie z Interpolem, co zaowocowało na początku zeszłego roku zatrzymaniem w Belgii kilkunastu osób zamieszanych w przerzut ludzi z Polski do Belgii, a następnie do Wielkiej Brytanii.

Bardzo niewykluczone, że dojdzie do dalszych zatrzymań w tej sprawie, ma ona bowiem charakter rozwojowy.

Monika Kamińska

Leave a Reply

Your email address will not be published.