
RZESZÓW. Myślał, że znajdzie łatwy sposób na spłacenie długów. Przeliczył się i najbliższe lata prawdopodobnie spędzi za kratami.
Mężczyzna, który obrabował placówkę bankową na Słocinie i próbował okraść inną – przy ul. Dąbrowskiego – jest już w rękach policji. To 46-letni Witold B., mieszkaniec Rzeszowa, który tłumaczył śledczym, że zdecydował się na oba skoki, bo… miał kłopoty finansowe i zrabowanymi pieniędzmi chciał spłacić długi hazardowe. Wpadł m.in. dzięki spostrzegawczości policjanta z komisariatu Nowe Miasto, który na słabym obrazie z monitoringu wstępnie rozpoznał twarz mężczyzny.
– Część skradzionych pieniędzy została odzyskana, a nad wyjaśnieniem szczegółowych okoliczności obu zdarzeń pracują funkcjonariusze z wydziału dochodzeniowo-śledczego – potwierdza kom. Adam Szeląg, oficer prasowy rzeszowskiej policji.
We wtorek (17 stycznia) 46-latek usłyszał w prokuraturze dwa zarzuty: rozboju i usiłowania rozboju. – Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw i złożył w sprawie wyjaśnienia, w których wskazał, że motywacją jego działania były posiadane problemy finansowe, wynikające z udziału w grach hazardowych – mówi prok. Ewa Romankiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. – Na wniosek prokuratury Sąd Rejonowy w Rzeszowie zastosował wobec Witolda B. tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy.
Napadał w poniedziałki i… wpadł w poniedziałek
Do pierwszego – nieudanego napadu – doszło 12 grudnia 2016 r. 46-latek wszedł do placówki bankowej przy ul. Dąbrowskiego w Rzeszowie i sterroryzował kasjerkę przedmiotem przypominającym broń. Na głowie miał kaptur, a twarz przysłoniętą szalikiem. Rabusiowi nie udało się jednak wówczas skraść żadnych pieniędzy, bo pracownica banku… odmówiła mu ich wydania. Niezrażony porażką mężczyzna zaatakował ponownie – po tygodniu, również w poniedziałek (19 grudnia). Tym razem za cel obrał sobie filię Banku Spółdzielczego przy ul. Powstańców Wielkopolskich. Wydarzenie wyglądało podobnie – zamaskował się, wszedł do placówki bankowej i sterroryzował kasjerkę, żądając wydania pieniędzy. Tym razem plan się powiódł, bo kobieta wydała mu 24 tys. zł.
Ostatecznie poniedziałek okazał się dla niego pechowy, bo po 3 tygodniach od ostatniego rozboju mężczyzna wpadł właśnie w poniedziałek.
Rabują mniejsze oddziały
– W minionym roku na terenie naszego województwa odnotowaliśmy łącznie 6 rozbojów w placówkach bankowych. W Rzeszowie prócz grudniowych napadów na os. Słocina i przy ul. Dąbrowskiego, w lutym doszło do napadu na placówkę bankową przy ul. Krakowskiej. 12 lutego doszło również do napadu na placówkę bankową w Jarosławiu, a 1 kwietnia w Stalowej Woli – mówi kom. Marta Tabasz-Rygiel, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie. – Do napadów dochodziło zwykle w niewielkich placówkach bankowych czy punktach kasowych. Można przypuszczać, że sprawcy liczyli na to, że w tych miejscach zabezpieczenia są słabsze, bo brak jest zazwyczaj ochrony osobowej, mniejsze było też prawdopodobieństwo, że w placówce będą klienci – dodaje.
Katarzyna Szczyrek



3 Responses to "Policjanci zatrzymali sprawce dwóch napadów na bank"