
SIATKÓWKA, PLUSLIGA. Rzeszowianie wracają do żywych – Skra znów pokonana.
„Birthday boy”, czyli Gavin Schmitt, który w piątek świętował 31. urodziny, w sobotnie popołudnie rozbił bełchatowian. Oczywiście, nie zrobił tego w pojedynkę, bo świetne zawody zagrali choćby Thibault Rossard czy John Gordon Perrin, ale to Kanadyjczyk „nakrył czapką” Mariusza Wlazłego.
– Drugie zwycięstwo ze Skrą w tym sezonie da tym chłopakom jeszcze więcej pewności siebie. Jeśli masz umiejętności, to na pewnym poziomie tę kluczową przewagę pozwala osiągnąć właśnie głowa – trener Andrzej Kowal nie skakał pod sufit ze szczęścia po meczu z bełchatowianami, jednakowoż było po nim widać, że tętno znowu ma miarowe. Resovia po przykrych porażkach z Lotosem i laniu od Włochów w Lidze Mistrzów była bowiem trochę jak kolos na glinianych nogach, a Skra jej kryzys mogła tylko w pełni urzeczywistnić.
Siatkarze z Bełchatowa w trakcie rozgrzewki tryskali humorami, uśmiech nie schodził z ich twarzy i ten luz właśnie pozwolił im na zwycięstwo w premierowej partii. Sęk w tym, że na koniec cieszyli się resoviacy, bo to oni – w dużej mierze dzięki trafionym zmianom Thibault Rossarda i Marcina Możdżonka – w końcu odnaleźli swój rytm. W drugim secie wróciło niezłe przyjęcie, utrudniająca życie przyjmującym Skry zagrywka i szczelny blok – element dawno w rzeszowskim obozie niewidziany. – Mieliśmy trochę czasu, żeby nad tym popracować i bardzo nam to dzisiaj pomogło. Swoje zrobił też zresztą wyblok, bo dał nam sporo kontr, które wykorzystywaliśmy – cieszył się trener Kowal.
Regularne 120
Jak trwoga, to do… Schmitta – z takiego założenia w sobotę wyszedł chyba Fabian Drzyzga, ale trudno mu się dziwić, skoro Kanadyjczyk zdobył atakiem aż 22 punkty przy 65-proc. skuteczności. To wynik co najmniej imponujący, wszak po drugiej stronie siatki nie brakowało specjalistów od zakładania popularnych „czap”. Karol Kłos i Srecko Lisinac częściej czuli jednak wiatr w palcach niż strukturę niebiesko-żółtej piłki, bo Schmitt bez większego skrępowania kręcił nadgarstkiem w różnych kierunkach.
Kluczem do finalnego sukcesu okazał się jednak też w dużej mierze serwis. Resovia zapisała na swoim koncie 10 asów, w czym największa zasługa Rossarda, który regularnie posyłał piłkę lewą ręką z prędkością ok. 120 km/h. Francuz skończył mecz z aż 5 punktowymi zagrywkami, a pojawił się na boisku dopiero pod koniec pierwszej partii. Znać o sobie dała zresztą w końcu długa ławka rezerwowych Asseco, której zazdrości jej pół Europy. Martwić może tylko jedynie ewidentny brak formy Marko Ivovića i wciąż niepotrafiący wrócić do najlepszej dyspozycji Piotr Nowakowski.
ASSECO RESOVIA 3
PGE SKRA Bełchatów 1
(20:25, 25:22, 30:28, 25:17)
RESOVIA: Drzyzga 1, Perrin 17, Nowakowski 4, Lemański 1, Ivović 1, Schmitt 25, Wojtaszek (libero) oraz Rossard 17, Dryja, Możdżonek 5
SKRA: Uriarte 1, Lisinac 12, Kłos 8, Wlazły 12, Szalpuk 12, Penczew 11, Milczarek (libero) oraz Kurek 1, Winiarski 2, Janusz.
Sędziowali: Paweł Burkiewicz (Kraków) oraz Maciej Twardowski (Radom). Widzów 5000. MVP: Gavin Schmitt.
Tomasz Czarnota


