
JAROSŁAW. Absurdalna sytuacja, której nikt nie chce rozwiązać.
Absurd w Jarosławiu, do jakiego doszło, jest wynikiem szeregu zaniedbań i braku należytej staranności przy wykonywaniu czynności służb do tego zobowiązanych. Ireneusz Mitko twierdzi, że drugie dziecko jego byłej żony nie jest jego. Mężczyzna wykonał nawet badania genetyczne, które w 100 proc. zaprzeczają, by był on ojcem sześciolatka. Mimo to sąd przyznał alimenty od mężczyzny na to dziecko. Natomiast prokuratura nie chce wystąpić o zaprzeczenie ojcostwa, tłumacząc się… dobrem dziecka.
Ireneusz Mitko ożenił się z Ewą P. Jak to zwykle bywa, na początku byli szczęśliwym małżeństwem. Razem mieli jedną córkę, dzisiaj dwunastoletnią. Potem przestało im się układać na każdej linii. Ireneusz pracował jako kierowca przy lokalnym szpitalu, Ewa zajmowała się domem i dzieckiem. Jednak sąsiedzi donosili mężczyźnie, że żona oprócz zajmowanie się tym, co każda gospodyni i przykładna matka, do swoich obowiązków domowych dołożyła kochanka. – Jak się dowiedziałem, byłem zły. Choć między nami już był chłód i jakoś nienajlepiej się układało. Wystąpiłem o rozwód – opowiada pan Ireneusz. – Wówczas jak grom z jasnego nieba spadła na mnie informacja od żony, że jest w ciąży. Wycofałem pozew. Myślałem, że jakoś da się to wszystko jeszcze uratować.
Narodziny
Sześć lat temu urodził się mały Gabriel. Drugie dziecko Ewy P. Małżeństwo Ireneusza i wspomnianej Ewy trwało jeszcze pół roku. Dokładnie tyle, ile czasu miał mężczyzna, aby prawnie wystąpić o zaprzeczenie ojcostwa. W świetle prawa po upływie sześciu miesięcy może to zrobić tylko prokuratura.
– Wszystko się wydało, kiedy Ewa poszła do księdza i chciała ochrzcić małego. Podała, że to nie ja jestem ojcem biologicznym, tylko jej kochanek. Ksiądz mi to potwierdził. Po tym rozeszliśmy się całkowicie. Ona zamieszkała ze swoim kochankiem. Ja zajmuję się naszą starszą córką – relacjonował I. Mitko.
Alimenty
Kiedy mężczyzna chciał otrzymywać alimenty na córkę, którą się zajmuje, kobieta zażądała alimentów na młodszego syna. Mężczyzna podejrzewał, że to nie jego syn, więc zrobił badania genetyczne, które w 100 proc. zaprzeczają, by był on ojcem sześcioletniego Gabriela. Mimo to sąd przyznał alimenty od mężczyzny na to dziecko. Ireneusz Mitko kilkukrotnie występował do prokuratury o zaprzeczenie ojcostwa. Prokurator nie nakazuje zrobić badań genetycznych kobiecie, by oficjalnie zaprzeczyć ojcostwu i jak twierdzi, robi to ze względu na dobro dziecka. Dziecko ma już 6 lat i cały czas mieszka z matką i jej kochankiem, domniemanym ojcem tego dziecka.
Rodzina
Skontaktowaliśmy się z Prokuraturą Rejonową w Jarosławiu. O tej konkretnej sprawie nikt nie chciał rozmawiać, zasłaniając się tajemnicą. Gdy zapytaliśmy ogólnie szefową Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu Agnieszkę Kaczorowską zaznaczyła, że w takich przypadkach prokuratura nie występując o zaprzeczenie ojcostwa zawsze kieruje się dobrem dziecka. Nie ustaliliśmy, jakim dobrem dziecka w tym wypadku kieruje się prokuratura. Matka chłopca Ewa P. ma sporadyczne, raczej znikome kontakty ze starszą córką. Nam powiedziała, że nic nie będzie tłumaczyć i więcej rozmawiać nie chciała.
VK



11 Responses to "Mężczyzna musi płacić alimenty na… nie swoje dziecko"