
PODKARPACIE. Brak rehabilitacji skazuje pacjentów na kalectwo.
W 2006 roku czas oczekiwania na rehabilitację wynosił dwa tygodnie, w 2008 roku cztery tygodnie. – Teraz gdy na ćwiczenia indywidualne, które przynoszą najlepsze efekty, chory czeka od 14 do 16 miesięcy pomoc przychodzi za późno, rehabilitacja traci sens. W ten sposób państwo wydaje ogromne pieniądze na ratowanie życia ofiar wypadków czy udarów, a potem marnotrawi wysiłki lekarzy, nie rehabilitując pacjentów – mówi Andrzej Rudek, właściciel NZOZ RUDEK w Rzeszowie.
Jako przykład podaje swoją placówkę. W 2008 roku rehabilitacją środowiskową w domu pacjenta (to szczególnie wrażliwi pacjenci z chorobami przewlekle postępującymi, jak gościec, stwardnienie rozsiane, dystrofia mięśniowa, zespół Parkinsona, chorzy po udarach czy wylewach, którzy często nie są w stanie dotrzeć do gabinetu), świadczyło 50 fizjoterapeutów. – Dziennie obsługiwały 230 osób wykonując 312 tys. punktów miesięcznie. Dziś zatrudniam 3 osoby na pełny i 24 na pół etatu, wykonując 110 tys. punktów, u ok. 70 osób. To blisko jedna trzecia mniej – mówi Rudek.
Zaczęło się od 2014 roku kiedy fundusz obciął kontrakty wszystkim świadczeniodawcom. A potem przestał płacić nadwykonania. – W sumie nie odzyskałem blisko milion zł – mówi Andrzej Rudek.
Kolejki do zabiegów więc rosną, społeczeństwo się starzeje, coraz więcej jest też wypadków, a ludzie są bardziej świadomi leczniczych możliwości rehabilitacji. – Mamy urządzenia mogące nawet regenerować tkanki, np. odbudowywać wiązadła stawowe itp. – dodaje.
Czas jest kluczem do sukcesu
Upływający czas niweczy efekty podjętych wcześniej terapii, podraża dalsze leczenie, czyni je bardziej czasochłonnym, a często wręcz uniemożliwia powrót do poprzedniego stanu. Na przykład po udarze, nieuszkodzone części mózgu przejmują czynności tych zniszczonych. Intensywna rehabilitacja przyczynia się do szybszego tworzenia tzw. nowych połączeń. Jej brak w pierwszych dniach i tygodniach powoduje, że szanse na wyzdrowienie maleją dramatycznie. Ważne jest również to, by rehabilitację każdorazowo dopasować indywidualnie, do potrzeb i możliwości chorego.
Bez pieniędzy ani rusz
W drugim półroczu 2014 roku na rehabilitację domową przeznaczyliśmy 846 tys. zł, w 2015 – 1,692 mln zł, w 2016 – 2,068 mln zł, a do czerwca 2017 roku 1,067 mln zł. Na rehabilitację ambulatoryjną w drugim półroczu 2014 przeznaczyliśmy 36,910 mln zł, w 2015 roku – 68,154 mln zł, w 2016 – 66,824 mln zł, a do czerwca 2017 roku 33,402 mln zł – zapewnia Marek Jakubowicz, rzecznik POW NFZ w Rzeszowie. – I dodaje, że nakłady na rehabilitację w ogóle na Podkarpaciu są o 20 proc. wyższe niż wynosi średnia krajowa, a na rehabilitację ambulatoryjną i domową, wyższe o ponad 50 proc.
Nasuwa się wiec pytanie jeżeli tak dużo przeznaczamy na rehabilitację to dlaczego kolejki są tak długie, i ile trzeba czekać na usprawnienie w innych regionach?
am



4 Responses to "Chorzy czekają nawet… 16 miesięcy na rehabilitację"