Wymęczone przełamanie

Fot. Paweł Bialic
Fot. Paweł Bialic

PLUSLIGA. Asseco Resovia wygrywa, ale swoją grą znów nie zachwyca.

Po czterech z rzędu porażkach z Cuprum Asseco Resovia przełamała wreszcie lubińską niemoc. Resoviacy nie po raz pierwszy jednak w tym sezonie wystawili swoich kibiców na sporą huśtawkę nastrojów.

W meczu z Cuprum wicemistrzowie Polski mieli coś do udowodnienia po srogim laniu we Włoszech. – My w tym sezonie praktycznie cały czas mamy coś do udowodnienia, bo do tej pory w niewielu meczach udało nam się pokazać to, na co nas faktycznie stać – mówi Jochen Schöps, kapitan Asseco Resovii. – Na pewno taki mecz, jak ten z Lubinem, był dla nas dobrą okazją, żeby zrobić krok do przodu i odzyskać pewność siebie utraconą w spotkaniu z Cucine Lube. Mam nadzieję, że ucieszyliśmy chociaż trochę naszych kibiców, bo w tym sezonie nie dajemy im, niestety, zbyt wiele powodów do zadowolenia. Ciągle gramy nierówno i falujemy.

I set potwierdził, że zespól z Lubina jest bardzo niewygodnym rywalem. Mimo że ekipa trenera Gheorgha Cretu wystąpiła osłabiona brakiem dwóch podstawowych środkowych (Marcusa Bohme i Piotra Haina) radziła sobie bardzo dobrze. W końcówce przy stanie 24:22 goście obronili dwa setbole, ale ostatnie słowo należało już do resoviaków. W kolejnej partii rzeszowianie wzmocnili zagrywkę i na efekty długo nie trzeba było czekać. Przewaga rosła w błyskawicznym tempie. Kibice na Podpromiu mieli nadzieję, że ich ulubieńcy pójdą za ciosem, ale problemem Asseco Resovii okazał się Łukasz Kaczmarek. Atakujący Cuprum w polu zagrywki stanął przy stanie 12:14 i zagrywał jak natchniony. Na nic zdawały się zmiany na przyjęciu, jakich dokonywał trener Kowal – żaden z jego zawodników nie był w stanie przyjąć piłki i lubinianie prowadzili 22:12. Po wysoko wygranym secie goście kolejnego zaczęli z dużą swobodą, a z kolei każda nieudana akcja wprowadzała frustracje i nerwy po stronie resoviaków, którzy przegrywali już 8:13. Z marazmu wicemistrzów Polski wyrwał Gavin Schmitt i przewaga gości stopniała do punktu. Lubinianie otrząsnęli się z naporu rywala i przeszli do ofensywy, w której błyszczeli Grek Rafail Koumentakis i Łukasz Kaczmarek, doprowadzając do tie-breaku. W nim lubinianie rozpoczęli od prowadzenia 2:0, ale gospodarze zniwelowali straty. Po długiej wymianie, w której było praktycznie wszystko, na tablicy wyników pojawił się remis 5:5. Od tego momentu walka rozgorzała na całego, a prowadzenie przechodziło raz na jedna, a raz na druga stronę. Lubinianie mieli meczbola, ale go nie wykorzystali, natomiast resoviacy kropkę nad i postawili za drugą piłką setową.

ASSCEO RESOVIA 3
CUPRUM Lubin 2
(26:24, 25:16, 15:25, 21:25, 17:15)
ASSECO RESOVIA: Drzyzga, Rossard, Możdżonek, Schmitt, Perrin, Dryja oraz Wojtaszek (libero), Lemański, Nowakowski, Tichacek, Ivović, Winters, Schöps.
CUPRUM: Łomacz, Taht, Michalski, Kaczmarek, Pupart, Gunia oraz Rusek (libero), Gorzkiewicz, Malinowski, Koumentakis.

Sędziowali: M. Herbik i M. Niewiadomska (oboje Warszawa). Widzów 4 tys. MVP: Marcin Możdżonek.

rm

One Response to "Wymęczone przełamanie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.