Wyślijmy polityków do psychiatrów

Monika KamińskaMówi się czasem prześmiewczo, że nie ma ludzi zdrowych psychicznie, są tylko niezdiagnozowani. Można się z tego pośmiać, choć tak naprawdę choroba psychiczna to nic śmiesznego. To wielka tragedia i cierpienie tak dla chorego, jak i jego bliskich. Bo na ogół skutki choroby poza chorym dotyczą jego najbliższego otoczenia.

Nie zawsze jednak tak jest. Zdarza się czasem sytuacja, gdy chory skrzywdzi przypadkową osobę i okazuje się później, że dostrzegano jego dziwne zachowanie, zauważano, że coś z nim nie tak, ale jakoś nie reagowano. Jednak tak po prostu nikt u nas nie może zmusić człowieka, by się przebadał psychiatrycznie. No chyba, że sam się na to godzi, albo tak nakazuje prawo.

I godzą się na przykład kandydaci na funkcjonariuszy policji, straży granicznej czy służby celnej. Godzą się, bo chcą tymi funkcjonariuszami zostać, a stosowne ustawy przewidują, że osoby chore psychicznie czy z pewnymi zaburzeniami takiej służby pełnić nie mogą. Podobnie zresztą, jak nie mogą być zawodowymi kierowcami.

Ostatnio klub parlamentarny PSL, przy okazji dyskusji o zmianach w kodeksie wyborczym podał pomysł, by obligatoryjnie poddawać badaniom psychiatrycznym kandydatów na parlamentarzystów. Motywacja jest prosta: niezrównoważony psychicznie poseł czy minister może narobić wielkich szkód. Ludowcy nie podali przykładu takiego posła czy ministra z teraźniejszości czy przeszłości, ale pomysł sam w sobie jest całkiem dobry. Nie jest natomiast nowy, bo akcję o podobnym założeniu pod nazwą „Stop wariatom politycznym” proponował już kiedyś Janusz Palikot. Wówczas podobał się on całkiem sporej liczbie, bo 62 proc. ankietowanych.

Teraz nie podoba się politykom PiS, bo według nich lekarze i służby specjalnie mogliby pospołu eliminować niewygodnych polityków kreując ich na „wariatów”. Cóż, być może takie ryzyko istnieje, ale czy nie warto czasem jednak zaryzykować?

Takie pytanie rodzi się chyba u wielu Polaków śledzących naszą scenę polityczną i kolejne akty „dramatów”, podczas których niektóre postaci naprawdę jawią się dość, delikatnie mówiąc, dziwnie ze swoimi zachowaniami, wypowiedziami  i poczynaniami.

Może więc warto poprzeć pomysł PSL-u? W końcu lepiej jest być zdiagnozowanym niż niezdiagnozowanym i w porę zacząć leczenie, nawet jeśli politykiem się nie zostanie. Bo żeby uprawiać zdrową i normalną politykę, trzeba być nie tylko zdrowym na umyśle, ale też świadomym swoich ograniczeń oraz litery prawa i wykazywać się zdrowym rozsądkiem. A więc w trosce o zdrowie polityków, nasze własne obywatelskie interesy i dobro naszej ojczyzny wyślijmy polityków na badania psychiatryczne, żebyśmy potem nie mieli pretensji, że „wariat” nami rządzi albo decyduje o naszym losie.

Redaktor Monika Kamińska

29 Responses to "Wyślijmy polityków do psychiatrów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.