
STALOWA WOLA. Świadomość kierunku, z którego napływa trucizna niczego nie zmienia. Bez zmiany prawa truciciele będą się śmiać w kułak i map zagrożeń niczego tu nie zmienią.
Nie mogąc się doczekać wsparcia ze strony Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, miasto zainwestowało we własną stację monitorującą stan środowiska. Teraz ludzie są świadomi skąd nadciąga brud i hałas, ale nie ma na to silnych. Bez zmiany prawa i ludzkich przyzwyczajeń smog nie ustąpi z raz zajętego terenu.
Stalowa Wola nigdy nie była zdrojem i nigdy do tego nie będzie pretendować. Nie znaczy to jednak, że mieszkańcy miasta muszą cierpieć z powodu przemysłowego sąsiedztwa. Teraz jeszcze wyszło, że ludzie wzajemnie się podtruwają.
Prawie każdy stalowowolanin jest biernym palaczem
Jeszcze za czasów poprzedniej ekipy zawiązała się społeczna inicjatywa, która postanowiła walczyć z firmami zakłócającymi ciszę nocną. Jako opozycyjny radny poparł ją wówczas Lucjusz Nadbereżny. Potem został prezydentem i musiał coś z „uciążliwcami” zrobić. Miasto kupiło mobilną aparaturę pomiarową. Jej obsługą i analizą danych zajęli się pracownicy Laboratorium Międzyuczelnianego. Strachem wtedy powiało wśród sąsiadujących z osiedlam mieszkaniowymi odlewni, kuźni i wszelkich firm z cięższego przemysłu. Na krótko. Firmy te szybko się zorientowały, że mieć podejrzenie poparte nawet wynikami pomiarów środowiska, to nie to samo, co nakaz zamknięcia pieca lejniczego czy młota kowalskiego. Miasto może co najwyżej zawiadomić WIOŚ, że jest na jego terenie ktoś, kto podtruwa mieszkańców.
– Już lepiej, żeby ktoś ze starostwa powiatowego ostrzegł taką czy inną firmę, że w przypadku łamania norm środowiskowych będzie wystąpienie o ograniczenie działalności – przekonywał radnych dr Jakub Nowak, szef Laboratorium Międzyuczelnianego. W wyniku pomiarów powstała miejska mapa zagrożeń. Są w Stalowej Woli takie osiedla, jak chociażby Hutnik, na których stężenie pyłów PM10 i jeszcze groźniejszych PM2,5 sześciokrotnie przekracza i tak liberalne nasze normy. W przypadku Hutnika wzajemnie sobie szkodzą mieszkańcy, którzy palą w piecach byle czym. I na to nie ma mocnych. Można walczyć z zakładami przemysłowymi i dlatego badania środowiska zostaną powtórzone późną wiosną, kiedy domowe piece będą zimne. Wtedy dokładnie wyjdzie, z którego komina wydobywa się więcej, niż powinno.
jam



3 Responses to "Smog nie ustąpi bez zmiany prawa"