Śmierć z wyboru

Wysokość kusi? Nieprawda. Trzeba mieć skrajne powody, by wyjść na dach, bądź otworzyć okno. W tym bloku zrobiły tak już cztery osoby. Fot. Jerzy Mielniczuk
Wysokość kusi? Nieprawda. Trzeba mieć skrajne powody, by wyjść na dach, bądź otworzyć okno. W tym bloku zrobiły tak już cztery osoby. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. To nie jest seria spowodowana efektem Wertera. Po cichu się zabijają, ale to jest ich krzyk. Czy ktoś go kiedykolwiek usłyszy?

W czwartek młody człowiek runął z ostatniego piętra wieżowca przy al. Jana Pawła II. W tym samym bloku było wcześniej kilka identycznych śmierci. Jest w mieście kilka podobnych temu blokowi. Ludzie, którzy wybierają taką śmierć, w ostatnim akcie chcą coś powiedzieć. Nigdy nie odgadniemy, co.

Wyjątkowo smutne. Miał 26 lat i tyle można o nim powiedzieć. W bloku przy al. Jana Pawła II mieszkał w sumie od niedawna. W czwartek po południu wyjechał windą na 10. piętro, otworzył małe okno na klatce schodowej, a chwilę później świadkowie usłyszeli głuche uderzenie w daszek nad wejściem do bloku. W mieszkaniu zostali rodzice. O tragedii dowiedzieli się od sąsiadów.

Skok z dużej wysokości nie zostawia marginesu
Prawie nie ma w Stalowej Woli wieżowca, z którego ktoś by nie skoczył. Nie ma też w tym żadnej prawidłowości. Nie jesteśmy w stanie podać, czy jest to najczęstszy w mieście rodzaj „śmierci z wyboru”, bo takie statystyki nie są ujawniane. Niepokojące jest to, że jest ich dużo. Cztery lata wcześniej na daszek sąsiedniej klatki schodowej spadł nieco młodszy chłopak z tego bloku. Jeszcze wcześniej również młody człowiek spadł po drugiej stronie wieżowca. Na trawnik, ale z podobnym skutkiem. I była jeszcze jedna taka śmierć. Tylko w tym jednym budynku! Niedaleko, przy ul. Okulickiego jest też kilka 10-piętrowców. Tam śmierć jeszcze częściej witała. Nie pomaga zamykanie włazów na dach i wyjmowanie klamek w oknach na wyższych piętrach klatki schodowej. Kto chce, drogę do śmierci zawsze znajdzie.

Samobójstwa w Stalowej Woli przez skok z dużej wysokości były badane przez psychologów. Rozmawialiśmy z dwoma przedstawicielami tej nauki i obaj wykluczyli tzw. efekt Wertera. Chodzi o to, że nagłośnienie jednego samobójstwa, pociąga za sobą kolejne popełniane w identyczny sposób. Problem tkwi głębiej. Próba samobójcza jest sygnałem dla otoczenia i nie zawsze jest skuteczna. Najbardziej niepokojące jest to, że coraz więcej jest skutecznych prób. Skok z dużej wysokości nie pozostawia marginesu. W 2015 r. na Podkarpaciu samobójczą śmierć wybrało 266 osób (w całej Polsce 6165). Z roku na rok wzrasta liczba samobójstw przez skok z dużej wysokości. Samobójstwa są zawsze jedną z największych tajemnic państwa. Zwykle nagłaśniane są wypadki drogowe i przyczyny do nich prowadzące, a milczy się o samobójstwach. Tymczasem liczba samobójczych śmierci jest u nas dwukrotnie wyższa od ofiar tragedii drogowych. W tych skrajnie czarnych statystykach ścigamy Białoruś, która przynajmniej je ujawnia.

jam

2 Responses to "Śmierć z wyboru"

Leave a Reply

Your email address will not be published.