
PIŁKA NOŻNA. III LIGA. Rozmowa z MARCINEM WOŁOWCEM, trenerem Stali Rzeszów.
Już w najbliższą sobotę po prawie czterech miesiącach przerwy na boisko wrócą III-ligowcy. Stal Rzeszów – wicelider tabeli z wielką ochotą, ale też i realnymi szansami na awans – wiosnę zainauguruje w Krośnie, co niekoniecznie musi oznaczać łatwe zadanie. – To trochę loteria, wielka niewiadoma, ale nie możemy stracić z Karpatami punktów – zapowiada w rozmowie z Super Nowościami Marcin Wołowiec, opiekun biało-niebieskich.
– Runda wiosenna za pasem, ale wydaje się, że słońce do szatni Stali zajrzało znacznie wcześniej.
– Podkreślam to w różnych rozmowach: idzie długo oczekiwane lepsze. Mocno pracowaliśmy na to, żeby w naszym klubie działo się lepiej. Małymi krokami poprawiamy jakość pod każdym względem – od spraw socjalnych po sportowe. Trzeba wykorzystać ten promyk nadziei i kuć żelazo póki gorące. Musimy zrobić wszystko, żeby spełnić oczekiwania.
– No właśnie, a propos oczekiwań. Presja potrafi splątać nogi nawet najbardziej odpornym ludziom. Jak z psychiką u pana zawodników?
– Jestem o nią wyjątkowo spokojny, w ogóle nie zaprzątam sobie głowy tym tematem. Szansa na awans, nadzieje kibiców, działaczy czy nas samych nie mogą negatywnie wpłynąć na ten zespół. Zbyt dużo sił i umiejętności zostawili ci faceci na murawie w rundzie jesiennej, by teraz nie walczyć do samego końca. Ta praca musi przynieść efekty, a wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas. Zresztą, jeśli na poziomie III ligi mielibyśmy sobie nie poradzić z presją, to szkoda w ogóle myśleć o grze na wyższym szczeblu.
Przeczytaj pełny tekst artykułu w papierowym wydaniu Super Nowości.



2 Responses to "O psychikę jestem spokojny"