Rekordzista jest współwłaścicielem… 2,6 tys. samochodów

Ukraińcom bardziej opłaca się być współwłaścicielami samochodów na polskich tablicach. Chętnych do bycia „słupem” nie brakuje, a nasze państwo nie robi nic, by ukrócić ten proceder. Fot. Monika Kamińska
Ukraińcom bardziej opłaca się być współwłaścicielami samochodów na polskich tablicach. Chętnych do bycia „słupem” nie brakuje, a nasze państwo nie robi nic, by ukrócić ten proceder. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale…

Choć w Przemyślu podobno jest bieda, rzadko można spotkać kogoś, kto nie ma samochodu. Bywa i tak, że w rodzinie jest ich kilka: żony, męża, dorosłych dzieci. Osiedlowe parkingi są wypełnione, podobnie zresztą jak te w centrum miasta. Można to jednak zrozumieć, wszak swoje cztery kółka to wygoda i niezależność. Zdumienie wszelako wzbudza fakt, że niektórzy przemyślanie mają nie tylko jeden swój samochód, a… kilka tysięcy. Rekordzista jest współwłaścicielem ponad 2,6 tys. aut.

Choć wydaje się to nieprawdopodobne, jest to informacja potwierdzona przez przemyski magistrat. „Współposiadacz” tak wielu samochodów to osoba prywatna, nic nie wiadomo o tym, by szczególnie majętna. Samochody „ma” na spółkę z obywatelami Ukrainy. Nasze przepisy na to pozwalają, a Ukraińcowi lepiej jeździć na polskich „blachach” niż na rodzimych. Władze ukraińskie usiłują ukrócić te praktyki i wprowadziły przepis, w myśl którego samochód będący jednocześnie współwłasnością Polaka i Ukraińca musi przynajmniej raz na 5 dni przekraczać granicę. Naszym sąsiadom się to nie podoba i co jakiś czas protestują, blokując drogi dojazdowe do przejść granicznych po ukraińskiej stronie.

Właściciele „słupy”
Tymczasem przybywa u nas „słupów”, czyli fikcyjnych współwłaścicieli samochodów. Nasze przepisy na bycie takim „słupem” pozwalają. – Samorządy nie mogą w żaden sposób ograniczać obywatelom liczby samochodów, które są na nich rejestrowane – wyjaśnia Witold Wołczyk, rzecznik prasowy prezydenta Przemyśla. Z tymi na wpółukraińskimi samochodami jest problem, gdy takie auto jest już kompletnym wrakiem na złom i zostaje porzucone. Miasto niewiele może z nim zrobić bez zgody ukraińskiego współwłaściciela, a tego szukać, to jak szukać wiatru w polu.

Ciekawe poniekąd, że choćby takim naszym rekordzistą w posiadaniu czterech kółek nie interesowała się dotychczas „skarbówka”. Ostatecznie niewielu zwyczajnych ludzi ma w całym swoim życiu ponad 2,5 tys. samochodów, a cóż dopiero jednocześnie i wszystkie „na chodzie”. Być może z nastaniem KAS coś się tu zmieni. Na razie zadaliśmy pytanie w tej materii Izbie Administracji Skarbowej w Rzeszowie i czekamy na odpowiedź.

Raczej wątpliwe, by „słupy” pomagały Ukraińcom zarejestrować samochód także na siebie w Polsce za „Bóg zapłać” i braterski uścisk dłoni. Z naszych informacji wynika, że takowa „usługa” jest płatna i oczywiście nieopodatkowana. I tak kręci się „biznes” w majestacie naszego prawa.

Monika Kamińska

10 Responses to "Rekordzista jest współwłaścicielem… 2,6 tys. samochodów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.