Jeńców nie brali

Po golu z karnego Kamila Radulja Stal odniosła drugie wyjazdowe zwycięstwo. W sobotę w Mielcu mecz z Olimpią Grudziądz. Fot. Paweł Bialic
Po golu z karnego Kamila Radulja Stal odniosła drugie wyjazdowe zwycięstwo. W sobotę w Mielcu mecz z Olimpią Grudziądz. Fot. Paweł Bialic

MKS KLUCZBORK – STAL MIELEC. 11 kartek, mnóstwo walki w parterze i pretensji do arbitrów – tak wyglądała inauguracja drugiej części sezonu.

– Wywalczyliśmy sześć punktów, nie trzy – powtarzali w kółko szczęśliwi piłkarze Stali po meczu, w którym trzeszczały kości. Jedynego gola strzelił z karnego Kamil Radulj. Gospodarze też domagali się „11”.

Kontrowersji nie brakowało, a wysoka temperatura utrzymywała się długo po zakończeniu spotkania. Trener MKS-u Tomasz Asensky stwierdził, że jego drużyna straciła gola w niejasnych okolicznościach. – OK., nawet jeśli tam były zapasy w polu karnym, to trzeba być konsekwentnym. Bramkarz Stali nie trafił w piłkę tylko pięścią w Łukasza Ganowicza, ale karnego się nie doczekaliśmy. Mielczanie trzy razy zagrywali piłkę ręką we własnej „szesnastce” i co? Nic! – irytował się opiekun gospodarzy. Poruszył też kwestie sędziowskiej odpowiedzialności. – Przed tygodniem w Legnicy pan Lasyk z jednej ręki robi dwa karne (MKS przegrał z Miedzią 0-2 – red.), a kilka dni później prowadzi mecz w Zabrzu. Arbitrzy sobie gwiżdżą, a trenerzy tracą pracę – wściekał się Asensky. Oczywiście z mieleckiej perspektywy sporna sytuacja z 57 minuty wyglądała zupełnie inaczej. – Uciekłem rywalowi, ten mnie złapał i powalił na murawę. Karny był ewidentny – podkreślał obrońca Stali Sebastian Zalepa. Występ jego i Mateusza Cholewiaka stał zresztą pod znakiem zapytania. Obaj leczyli urazy i do zajęć wrócili dopiero w tygodniu poprzedzającym mecz.

Trener Stali Zbigniew Smółka zapowiadał, że to będzie pojedynek tylko dla twardzieli i tak właśnie było. – Takiej liczby fauli dawno nie widziałem, wszyscy są poobijani. Gospodarze walczyli o życie i naprawdę mi zaimponowali. MKS to mój dawny klub, mam tu wielu przyjaciół, dlatego im współczuję. Po porażce z nami sytuacja Kluczborka jest wręcz beznadziejna – zwracał uwagę.

12 zwycięstw, 9 remisów i 12 porażek – oto bilans Smółki w roli szkoleniowca klubu z Opolszczyzny. W Stali wiedzie mu się znacznie lepiej. Gdyby zsumować punkty za jego kadencji, biało-niebiescy byliby w tabeli na 4. miejscu!

Wiktoria w Kluczborku jest bezcenna, bo udany start jeszcze bardziej scementuje mielecką grupę. Kultura gry była po stronie drużyny z Podkarpacia, jednak o wynik trzeba było drżeć do samego końca. – Aż się prosiło, by dołożyć drugiego gola, sytuacji nam nie brakowało. Nie zrobiliśmy tego, a ja ledwie nie zszedłem na zawał. Jeśli moi chłopcy nie będą bardziej wyrachowani, nie dożyję starości – komentował Smółka pół żartem, pół serio.

W Stali zadebiutowało trzech piłkarzy: Krzysztof Drzazga, Wasył Panajotow i Aleksandyr Kolew. Bułgarski napastnik jako jedyny zagrał pełne 90 minut i zasłużył na najwyższą notę. – Przytrzymał wiele piłek, nie pozwolił się przestawić Ganowiczowi i Brodzińskiemu, a to stoperzy, którzy podnoszą w tej lidze najwięcej „żelastwa” na siłowni – podkreślał Smółka.

MKS Kluczbork 0
STAL Mielec 1
(0-0)
0-1 Radulj (58. – karny)
MKS
: Kaczmarek – Nitkiewicz, Ganowicz, Brodziński, Kwaśniewski, Niziołek, Bodziony, Kościelniak (46. Załęcki), Swędrowski (82. Kubiak), Gondek (72. Chałas) – Essam
STAL: Libera – Sulewski, Kiercz, Zalepa, Getinger, Sobczak (62. Drzazga), Marciniec, Radulj (90. Głowacki), Panajotow (71. Lech), Cholewiak – Kolew.
Sędziował Mateusz Złotnicki (Lublin). Żółte kartki: Nitkiewicz, Essam, Ganowicz, Niziołek, Kwaśniewski – Panajotow, Marciniec, Zalepa, Getinger, Sulewski, Libera. Widzów 700.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.