
TARNOBRZEG. Znaleziono ciało tarnobrzeżanina, który 2 stycznia wyszedł z domu zostawiając list pożegnalny.
W sobotę, 4 marca, na terenie w okolicy Wisły na wysokości osiedla Dzików w Tarnobrzegu policjant będący na spacerze dostrzegł zwłoki mężczyzny. Jak ustalono, jest to 39-letni tarnobrzeżanin, którego od 2 stycznia szukała rodzina, przyjaciele i policja.
Niestety, te poszukiwania zaginionego mężczyzny zakończyły się tragicznie. Zwłoki 39-latka wypatrzył w minioną sobotę około godz. 16 policjant, który spacerował w okolicach wału wiślanego na wysokości osiedla Dzików. Przybyła na miejsce ekipa dochodzeniowo-śledcza oraz prokurator ustalili, że zmarły to 39-latek, który zniknął 2 stycznia br. w niewyjaśnionych okolicznościach. Teren ten był w trakcie prowadzonych na szeroką skalę przeszukiwany, jednak miejsce, w którym znaleziono martwego jest mocno zarośnięte, a największą akcję poszukiwawczą prowadzono w warunkach zimowych.
Ciało decyzją prokuratora zostało zabezpieczone do badań sekcyjnych. Policja wykluczyła wstępnie, by do śmierci zaginionego mężczyzny przyczyniły się inne osoby. Wszystko wskazuje na to, że tarnobrzeżanin popełnił samobójstwo poprzez powieszenie się.
Przypomnijmy, mężczyzna 2 stycznia br. wyszedł z domu do pracy. Dotarł do niej, ale z niej wyszedł. Miejski monitoring zarejestrował, że poszukiwany jeszcze przed południem szedł wzdłuż muru okalającego park Dzikowski. Potem wszelki ślad za nim się urwał.
39-latka poszukiwali najbliżsi, w akcję informacyjną o zaginionym i poszukiwawczą zaangażowało się wielu jego przyjaciół i znajomych. Niestety, nie przyniosły one rezultatu. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna zaplanował swoją śmierć. Przed ostatnim wyjściem z domu zostawił bowiem rodzinie list pożegnalny, nie wziął ze sobą dokumentów i telefonu. Tarnobrzeżanin pozostawił żonę i dwoje dzieci.
mrok


